Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
najczystsze miasto na całym świecie
organizuje najbardziej regularnie
najporządniejszy konkurs na porządek


każdy z najpiękniejszych
najzacniejszych
arcyobywateli
najczystszego miasta
wyprząta swoje brudy
ściera kurze poleruje
podłogi zamiata

kiedy wszystko jest już
najlepiej przygotowane
pojawia się najmądrzejsze jury
w swych najpiękniejszych
garniturach i najdroższych
krawatach i zaczyna
najdokładniej sprawdzać
najczystsze miasto

po konkursie wszyscy
najwspanialej się bawią
zwycięzcy najhuczniej
przegrani – cóż

jeden przechodzień zanotował:
„w dzień konkursu
brudny kundel
podlewał trawę
najporządniejszego trawnika”
Opublikowano

zcząłbym od tego że jest zbyt duże nagromadzenie naj... naj.. naj...
wiem że wiersz jest dokładnie o tym ale przy tak dużej ilości, męczy oczy
i tak w sumie przeczytałem dwa razy i jakoś mnie nie ruszyło, może dlategoże bałaganiasz jestem

nisko się kłaniam i pozdrawiam

Opublikowano

Chacha, mój pieś podlewa regularnie ;) nawet dostał mandat w niedzielę (niestety ja musiałem zaplacić ;(
Powiem, że piszesz lepiej (jeśli chodzi om świadome używanie słów), ten temat jednak zarżnęłaś ;))) bo przecież miało być śmiesznie, albo choć 'zjadliwie', a jest letnio.
Przydałaby się jakaś odkrywcza pointa, przełamanie tego gromadzenia 'najów'. To, że pies 'olał' sprawę jest zabawne, czekalem jednak, że strzelisz czymś mocnym. Polecam Ci satyry Gałczyńskiego (śmieszne, bo absurdalne, ale mówiące coś o świecie).
Zatem: do pracy ;)
pzdr. b
PS. Pani Stanisławo, Droga, a któż ten "On" - jeśli nie tajemnica? ;)

Opublikowano

Bezecie wielkie dzięki za komentarz (nie powiem podbudowuje tym bardziej, że ostatnio nie piszę :(
z tym wierszem to jest dziwnie, bo powstał dzięki "Miniaturze średniowiecznej" Szymborskiej, a z puentą muszę przyznać miałam problem - pomyślę jeszcze, ale to już po katuszach najbliższych dni :)

pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "Gortatów dom wakacji" - 2 Był tam wielki warzywniak i sad owocowy, drzewa czereśni i zagajnik malinowy. Były pszczoły w ulach, które sadu pilnowały, do malin i czereśni nas nie dopuszczały. Czasami smród z wysypiska tam przywędrował, bo miejski śmietnik Kluczborka tam się znajdował. Zasypywali nim glinianki cegielniane, przez cegielnię dla gliny koparką kopane. W poniemieckiej cegielni ludzie pracowali, czerwoną cegłę w dużych piecach wypalali. Cegielnia była między śmietnikiem a domem, w czasie jej pracy omijałem ją slalomem. Wujek Tadek psa miał, na imię dał mu Michol, owczarek górski, mądry, przeuroczy pychol. Pierwszego roku młody był, gdy się pojawił, ze mną, małym chłopcem, jak z bratem się bawił. Bardzo już wydoroślał roku następnego, widoczne to było z jego wzroku mądrego. Wspaniały był, chodził ze mną i mnie pilnował, to właśnie on nade mną opiekę sprawował. Wujek karabin, wiatrówkę na śruty posiadał. „Idźcie polować zimową porą” – powiadał. I szliśmy z Micholem zabijać szczury i ptaki, na śmietnik, na cegielnię – dwa małe nieboraki. Na cegielnię tylko w porach popołudniowych, gdy ludzi już nie było w barakach cegłowych. I strzelałem do wróbli, i je zabijałem, a Michol je zjadał, a ja to oglądałem. Już wtedy pamiętam, dumny z tego nie byłem, ale wujek to chwalił, więc z niesmakiem to robiłem, żeby wujek traktował mnie jak dorosłego – jak swojego siostrzeńca najukochańszego. Dziwne były to czasy świata ówczesnego, widziane oczętami chłopczyka małego. Żeby wnioski wyciągnąć, lat potrzeba było, by wiedzieć, co dobrze, a co źle się robiło.          -cdn.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • Ty o niej zapomniałeś, o jej błękitnych oczach. Powoli zabierasz uśmiech, sprawiając, że usycha jak kwiat.   Wytykasz jej zazdrość za każdym razem, gdy patrzysz chciwie na inną.   Dobrze, że jest silna, nie płacze w poduszkę, a wspólne marzenia prysły jak bańka mydlana.   Mówiłeś, że kochasz jej piegi i że jest piękna, a już flirtujesz z następną.   Ona jest zbyt mądra, by dzielić z tobą życie. Tak, chce odejść, zanim wiosna przypomni o sobie.   Lepiej być wędrownym ptakiem, niż z nieszczerym sercem stanąć przed ołtarzem.
    • delikatnie i subtelnie jak na poezję przystało...pozdrawiam z podobaniem*)
    • Bardzo czuły i subtelny wiersz, zatrzymuje i skłania do głębszych refleksji...pozdrawiam serdecznie*)
    • pięknie, klimatycznie z dozą emocji z nutką tęsknoty i nadziei...pozdrawiam z podobaniem*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...