Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ucztujemy
w hebanowych objęciach mroku
bezsilni wobec narastających projekcji
lecz skuleni w kręgu zwycięstwa
nad wyrzeźbioną słowami wiecznością.

A w słodkim powietrzu drgają liliowe suknie
i księżycowy kamień pulsuje wątłym blaskiem.

Skradamy
ostatnie prawdziwe owoce naszych ogrodów
gdyż popiół opada burzą zaciemnienia.
Otaczamy pradawne nieopisane lądy poznania
i wkraczamy na okręty mgłą wymalowane
by gnać ze słodyczą zaklętego wichru.

A w słodkim powietrzu rosa rozkwita
szlachetnymi westchnieniami i szeptami.

Podróżujemy
od horyzontów wczesnego świtu gdzie
rodzą się srebrzyste motyle nostalgii.
Jesteśmy uciekinierami swych własnych
nie zawsze zasmakowanych krain
obfitych w pierwotne oceany wrzasku.

A w słodkim powietrzu zamglonych wizji
okręt prowadzi nas poprzez długie otchanie
do jedynego prawdziwego serca.

Opublikowano

chochlik kolejny? otchanie - otch ł anie?? hehe
ale to tak na marginesie,

wiersz podoba mi się tak troszkę...
nie poczułem tylko finalnego jakiegoś cięcia ;) (co przez to pojęcie ma się rozumieć? - tego to ja jescze sam do końca nie wiem ;)

Pozdrawiam,
Kai Fist

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...