Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Autorowi „Fali”


kto nie lubi koryta
to nawet wygodne
kurczowo trzymać się dna
można latami
ale nie wiecznie

nie lubicie ograniczeń a
ujmujecie mi wolności
sypiecie wały i groble
ubijacie mocno
przepędzając pracowite krety
spod korony
grozicie
grodzicie
faszyną palisadą żelazem i betonem
każecie płoszyć klenie i grzecznie dygać
najlepiej do stanów ostrzegawczych

wolność nie jest przydana
tylko ludziom i ptakom
stwórca udostępnia ją również mikrobom
płomieniom i nam – córkom Posejdona

i po stu latach
upomnę się o swoje

możecie
ostrzec gdy nadchodzę
ogłosić stan klęski pospolite ruszenie na wały
wyprowadzić całe wojsko a nawet kryminalistów
do sypanie w worki (w pory robić będą wszyscy)
możecie wpłynąć nieznacznie
na kolejność w jakiej gdzie mam wpłynąć
możecie przetestować kadry i służby
wykończyć wielu

możecie kląć aż ochrypniecie
a i tak nie znacie dnia
nawet roku kiedy zawitam znów
upomnę się o foldery i starorzecza
będę się znów rozpływać
piastowską pradoliną i w ustach
złotoustych korespondentów

Opublikowano

Ileż w tym patosu.
Aż ziemia drży od kroków.
Za dużo mącenia w tej wodzie,
Cóż ci to?
Gdy ręką pył wznosisz.

Przerost treści nad formą. Za dużo "górnolotnych" słów.
Pointa nieciekawa, dobrze się czyta. Ale jak już powiedziałem, za dużo patosu.

W ostatniej strofie zwraca na siebie uwagę powtórzenie.

"nawet roku kiedy zawitam znów
upomnę się o foldery i starorzecza
będę się znów rozpływać"

Ale muszę pochwalić za zamysł, wszak nie wszystko jest prosto napisane, a można wyciągnąć jakieś wnioski.

Pozdrawiam serdecznie

PS. Niestety dział niżej.

  • 1 rok później...
Opublikowano

Dziękuję Ci Piotrze za głęboką analizę wiersza.
Lektura "Fali" przywracała mej świadomości rozliczne reportaże, z nie tak dawnej przecież powodzi. Na rozważania i wnioski autora książki, nałożyły się rozliczne doświadczenia własne. W tej sytuacji określona porcja prozy, a także pewien rodzaj patosu, czy wręcz oburzenie - są chyba usprawiedliwione. Pisanie prostego wierszyka, czy zbytnie dystansowanie się - byłyby nie na miejscu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo się stwarzają od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...