Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

„Nie tarcz bronią języka lecz arcydzieła”
(Cyprian Kamil Norwid)

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.”

O! Zarozumialec! Zaczyna jak w Biblii!
– Mogę tak zacząć. Biblia to jest pierwsza książka, którą przeczytałem. To książka, która uczyła mnie liter i słów.
I nie tylko.
Pierwszy cytat – odwaga tak zaczynać!
Drugi cytat – odwaga jeszcze większa tak zaczynać!
Gdybym zaklął tak na początek – największa odwaga! Wczoraj największa!
Dlaczego początek? A nie wstęp, albo nie prolog. Bo tak!
Pamiętam takie powiedzenie: „dlaczego? - pytałem gdy byłem mały.”
Teraz już jestem duży, a wciąż zadaję głupie pytanie - dlaczego?
Bo tak.
To nie będzie Joe Alex lecz raczej Maciej Słomczyński.
„SŁOMCZYŃSKI MACIEJ, 1920–98, pisarz i tłumacz; opowiadania, utwory dramatyczne, powieści dla młodzieży i kryminalne (pod pseudonimem Joe Alex); znakomite przekłady utworów J. Joyce’a (Ulisses), J. Miltona (Raj utracony), W. Szekspira (Dzieła wszystkie).”
(encyklopedia PWN)
Zacznij czytać, gdzie chcesz! Skończ czytać gdzie chcesz!
To nie będzie o Harrym Potterze, to nie będzie o Bridget Jones, to nie będzie o Jamesie Bondzie, nie będzie to „Kod Leonarda da Vinci”.
Jeżeli spodziewacie się czegoś podobnego to czeka Was rozczarowanie.
Nie bierzcie tego nawet do ręki. Jeżeli nie szukacie udręki
To jest o wierze. O mojej wierze! Czyli nudne. Ogólnie – paskudne!
Co kogo obchodzi moja wiara?
Nie warto tego czytać. Nie warto zadawać żadnych pytań.
Teraz...
„Be happy!”
„Bądź szczęśliwy!”
Teraz szybko do łoża. Pogrążyć się w niebycie!
I pogrążyć się w rozkoszy! Z nią. Z nim.
Włącz telewizor, idź do kina, wyłącz wyobraźnię. Cdn...
Nie czytaj...nie czytaj tego!
Odkrywam milczenie jako wielką cnotę!
Choć za młodu już słyszałem – „milczenie jest złotem!”
Mój dziadek zwykł mawiać: „milczenie jest złotem, a mowa srebrem”
A ja popełnię wielką głupotę – będę mówił. Nad złoto przedłożę srebro!

  • 8 miesięcy temu...
Opublikowano

Twoje refleksje o ważnych sprawach i tych wydawałoby się mniej ważnych przypominająmi Cohena, AllenaGinsberga i Jacka Kerouaca . Dają chwilęna zastanowienie się,porównanie poglądów.
Ten kawałek jest świetny! gratuluję:)

  • 2 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ograniczę się do jednej wersji. Bardzo słusznie zrobiłaś, bo wykazałaś się godną szacunku skromnością, niech inni oraz Twoje czyny dadzą barw portretowi i tej co za nim stoi. Pozdrawiam. 
    • @wierszyki   Trauma z przeskakiwania przez kozła ujęta w poetyckie ramy. Aż poczułem zapach starej sali gimnastycznej! A poważnie - Ciekawy obraz relacji międzyludzkich jako gimnastyki - niby skaczemy razem, a jednak każdy dyszy osobno. Mocna puenta. Pozdrawiam. 
    • Wasze komentarze to czysta poezja :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Rzecz jasna, nie mam z tym żadnego problemu. :) Jako, że obecnie przeżywam mocne przeciążenie aparatu mowy i od rana w zasadzie się nie odzywam, wolę pisaną formę komunikacji, a kiedy jeszcze mam z kim popisać i podyskutować na interesujące tematy, tym lepiej. 
    • Czerwień: szkarłatne róże, które dumnie zakwitają z każdym tanecznym krokiem, postawionym w trawach ogrodu. Pomarańczowy: idealnie okrągły szklany owoc, w którym smak oraz aromat stały się płynnym blaskiem. Żółty: światło latarenek, zawieszonych przez smukłe dłonie hamadriad wśród spowitych seledynową poświatą dębów i buków. Zieleń: odbicia liści w cyrkoniach udających rosę. Błękit: ach, niebo! Różowy: gładkie policzki bez skazy i przysiadające na nich fosforyzujące motyle. W zasadzie to jedno i to samo - identyczna delikatność zakazanego owocu. Fiolet: klejnoty, w które czarodziejski dotyk zmienia wszystko, co żywe. Nad miejscem, gdzie przed chwilą tkwiłem jak bezużyteczny artefakt, a może nad jednym z moich nieobutych i nieodzianych wierszy, unosi się i jarzy jaskrawymi barwami magiczny brokat. Wiatr kołysze rozwieszonymi nad horyzontem dzwonkami z przezroczystej landrynkowej masy.   A gdyby tak opowiedzieć tę bajkę inaczej? Czerwień: kubek. Przez cały dzień popijam z niego kawę. Pomarańczowy: przyklejona do drzwi lodówki samoprzylepna karteczka, na której zanotowałem tamtą pamiętną datę oraz godzinę. Po raz pierwszy wtedy odważyłem się wyznać miłość. Żółty: lampka nad biurkiem; krąg światła padający na stertę zakurzonych almanachów, słowników, tomików pokonkursowych. Zieleń: prawie na każdej mojej fotografii wyrasta nieśmiałymi, niepozornymi kępkami ze spękań chodnika, ze szczelin w murach, spod śniegu, z gruzowisk. Błękit: ach, niebo! Różowy: kostka glicerynowego mydła w łazience. Fiolet: wzorek na moim ulubionym swetrze. W miejscu, gdzie znalazłem się obecnie, nic się nie dzieje. A niektóre wiersze i myśli nauczyłem się przemilczać z większą zapewne niż trzeba, nieprzemakalną przezornością. Mój świat i moje serce też mają swoje tęcze. Może kiedyś ktoś to zauważy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...