Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

to co wczoraj nie mogło obchodzić
dziś obeszłam dookoła zwijam
co zaplątałam po drodze
rozczesuję ze zleżałych kłębów
myśli zapomniane na przekór

znowu szepczą przemijaniem
uciszam wyuczonym rozsądkiem
jestem już inna

teraz owinięte na serdeczny palec
bolą jakby mniej

Opublikowano

Też jestem za wyrzuceniem przecinka z tytułu, ale poza tym wiersz mi sie podoba. Trudno unikac tematu żalu, czy bólu w poezji, bo tak jak i miłość, są to uczucia które towarzyszą wszystkim na przestrzeni wieków i epok. Od emnie + za zdystansowany nastrój co cenię w utworach o takiej tematyce. Nie ma jakiś miliardów łez, czy bolącego serca, jest emfaza rozsądku mającego zapanowac nad bolem.
Przyczepić się mogę II zwrotki:
znowu krzyczą skomlą
szepczą przemijaniem

jesli krzyczą, to czy szepczą? zmieniłabym lub usunęła szczególnie pierwszy wers, bo burzy nieco nastrój opanowania, który chyba odgrywa tu największą rolę.
Pomyśl. Pozdrawiam!

Opublikowano

Anna Maria K. - Co do tytułu. Zgadzam się, że bez przecinka będzie lepiej. Jest tylko jeden problem natury technicznej. Otóż, niestety nie wiem, jak edytowac ów tytuł.
Jeśli chodzi o wiersz. Cieszę się, że spokój i dystans w tym wierszu, jest dla Cebie czytelny.
Wers z krzykiem usunęłam. Faktycznie zachodziła tam pewna sprzeczność.
Dziękuję za Twój konstruktywny i pomocny komentarz. Dzięki takim właśnie, możliwa staje się trzeźwa, krytyczna ocena własnych słów.

Pozdrawiam serdecznie - Meg

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrewJak ja bym chciał się do tego doczepić! Że taki banalny obrazek, że to wszystko już było (w poezji): cisza, kwiaty, świt, zmierzch, ptaki.   Coś jednak ten wiersz wyróżnia.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Chociażby ukryta w powyższej metaforze spokojna mądrość osoby świadomej swojej mocy, która nie trwoni energii na rzeczy niepotrzebne i potrafi zapanować nad swoim wewnętrznym chaosem. Tym samym dokonuje wyboru tylko tego, co służy rozwojowi i wzrostowi.     Odkrycie wagi słów implikuje rozwagę w ich używaniu.     Świadomość związków przyczynowo-skutkowych prowadzi do konstatacji,  że nie można tracić z oczu dalszej perspektywy, niż przygodna, nawet najbardziej fascynująca teraźniejszość.   Zabawa ze słońcem nie jest płochością. Nadajesz jej rangę akceptacji świata, pozbawionej projektowania na niego swoich cieni; przemyślanym oddaniem się w ręce naturalności i niezmąconej szumem emocjonalnych dygotów pogody ducha.   AH        
    • @Aleksander Hoorn kombinować dalej? @Aleksander Hoorn np. tak    Wysoko W kołysce z patyczków Rodzi się życie Jem jako na twardo Już nie  
    • @APM Właśnie to. Dobrze kombinujesz.
    • @MigrenaTwój tekst zawiera w sobie odwagę podmiotu, który nie waha się przed eksploracją przestrzeni, gdzie uwolniona zostaje prawdziwa siła witalna. Namiętność nie musi się nigdzie ukrywać, gdyż wiersz pozwala jej na suwerenność, odrzucając lękliwe schematy.   Moją uwagę przykuł wątek imion. Nadałeś im bardzo ważną funkcję - tożsamościowotwórczą. Jak każde słowo, imię wyodrębnia byt z chaosu. W seksualnym zespoleniu kochankowie stali się bezimienni, czyli powrócili do pierwotnego stanu, w którym mogą być wszystkim.   Utwór nie czyni ciemności kategorią czysto fizyczną (brak światła), ani etyczną (mrok psychologiczny), lecz eksponuje ją jako naturalny instynkt przyciągający do siebie pierwiastek męski i żeński, oraz jako ukryty w nich potencjał do nieustannej rekonstrukcji wzajemnej obecności jednego wobec drugiego.   Akt miłosny implikuje bezgraniczność, rozumianą jako powrót do pramaterii. Z niej, dzięki otwarciu się na wymianę energetyczną, będącą warunkiem autentycznie spełnionej miłości, powstaje nowa rzeczywistość (świat wybucha z nas), w której można się zdefiniować w inny sposób i poprzez inne zasady, niż wszystkie znane do tej pory.   Formalnie, podział wiersza na pojedyncze linijki bądź krótkie dwuwersy przywołuje na myśl szybki, urywany oddech, co współgra z całokształtem tego lirycznego założenia.   (Po prawie roku mojej nieobecności tutaj z przyjemnością zauważam, że potrafisz jednak zdyscyplinować swoje pisanie, co wychodzi mu  tylko na korzyść).   AH
    • Wchodzę do pokoju, w którym nikt nie czeka, choć na stole wciąż leżą moje własne klucze. Patrzę na swoje odbicie w szybie piekarnika – jakaś obca twarz, której już się nie uczę. Zmieniłem się w kogoś, kto tylko obsługuje ciało: karmi je, kładzie spać, ubiera w czyste rzeczy, ale w środku, pod skórą, nic się nie ostało, żadnej myśli, której mógłbym zaprzeczyć. Na klatce schodowej sąsiad pyta: „co słychać?”, a ja mam w gardle tylko suchy piach i żwir. Udaję, że szukam kluczy, żeby nie oddychać tym samym powietrzem, co ten ludzki wir. Świat jest za szybą. Jest jak telewizor, w którym ktoś wyłączył dźwięk i kolory. Wszyscy dokądś biegną, coś widzą, coś słyszą, ja tylko sprawdzam, czy zamek jest skory zamknąć mnie szczelnie przed każdym pytaniem. Znowu patrzę na telefon. Świeci pustym ekranem. Nikt nie pisze, bo przestałem odpisywać pierwszy. To nie jest ból, który krzyczy nad ranem, to jest ból, który cicho układa się w wiersze, żeby potem spłonąć w koszu na pulpicie. Zostałem cieniem na własnym podwórku. Tak wygląda moje – nie moje – życie: powolne ścieranie się kredy na murku, którą ktoś kiedyś napisał moje imię, a teraz deszcz płucze je, aż całkiem zginie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...