Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

bezUSTannie /choleryk czy co


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zachłannie spijam
życiowej kawy esencję
inni zwą ją dramatem
malej czarnej /ja-pretensją/
nasiąknięte aromatem
powietrze chłonę bez-ust-annie
dusząc się wybieram w podróże
fan ta sty czne /morze, może/
je z fusów wywróżę

skończoną esencją kawową
w głębie nieskończoności
mroczną czerń życiową
rozświetlę błyskiem radości

niekotrolowanej bulimii
napadem szalonym
w ślad za trendem
czasowym, migiem 4lax nabędę


wszelkie złogi usunę
lewatywy wlewem
do pewnego odcinka
mydlanej...opery -finiszując śpiewem

AAAAaaaaAAAAaaaAAAA
AAafery kolejnej rządOwej
mydłem w oczach stanie koniec

kiedy zydla widzisz spód
jako prosty zmarzły lud
gdy nie umiesz grac w te klocki
toś Sz.pan Nowak vel zablocki

bez-ustawy ten nasz rząd
pełen g(ł)odnych żądnych gąb
gąbczasto pochłaniających
expresowo spijających
bezustannie i zachłannie
śmietanowy tort jak shake
f-eagle-midnight oil -cake
dla mas tylko orła cień

masom tylko orła cień
po orlenie tylko len
a miast asfaltowej drogi
euro tylko są wymogi
na drogach...ser

masą tylko orła cień
co się kładzie w noc i dzień
za/miast B -2- micznej drogi
a na obiad znów pierogi
nie francuskie tolka ruskie
euro –TYLKO- sen
jutro nowy dzień
=bezustanny lęk=

a na lęki lek z apteki
chociaż przedtem lekki stres
rozciąganie portmonetki
tortur szmala, kasy kres

kreśli kres wytrzymałości
diety menu: light is good
na wybiegach same kości
modelowy beauty look

lukiem bezustannie ziewa
usta milczą dusza śpiewa
jutro wstanie nowy dzień
wczoraj orzeł dzisiaj cień

cienko przedzie Mr Nowak
znów się po komórkach chowa
a w komórce mobajl fon
komorniczy dzwoni dzwon

nie zapłacił ten pan nowak
kiedy się nowobogacił
10 baniek, 10 koła
za parę par CK gaci

małe piwo klajna kalwina
bezustannie procent mnoży
choćby nowak sprzedał merca
wille zgarnie mu bez serca

das urzedas komorniczy
kajne grencen nawet z sercem
do tej pory za te pory
co się nowak już nie zmieści
mimo fitnes, sex-amory
wyszło ponad 140

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśleli, że są wybrani z tłumu Że nikt jak oni i nikt prócz nich Liczyli wieczory Tęsknili Obawiali się rozstania Zapewniali się Zakłamywani rzeczywistość Zaklinali przeznaczenie        
    • @UtratabezStraty Niezłe bzdury. Jezus tak nie powiedział, bo go Bóg nie opuścił, to katolicka dopiska, żeby łatwiej było obchodzić drogi krzyżowe.
    • @Ernest Guzik

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Cudowna metafora:⁠^⁠)   Piękny wierszyk 
    • Przed poranek   Do Ciebie, każdego kto złotem pokrywa swą skroń powierzając w odwadze, swą wiarę, zwrócone zostają zawołania; użycz mi swej dłoni, złącz szum dyrektyw zerwij apel wzburzonej toni Do każdego co ma czelność, przy murze tworzyć napis wzywam, by uwierzył nad swe morały ulegając ciałem, duchem i mową spragnionych zrozumienia adekwatnego złączonego z jestestwem buntu, ścianą ograniczonego która zdaję się, na wskroś mierzyć nad zapędy           ustąp na sekundę po tyle tylko, co złączy wzrok mój z Twym imieniem czego znaczenia, rozum nie pojmie lecz co z człowieka pozostało; błądzącego poranną górą, wysoko nad innymi szczytami   Zmartwione stają się wizerunki wieczorem, gdy nikną chodniki w świetle żarówek Nie wiadomo o czym mówię?            Ależ o tej chwili, gdy ciszą wiedzie hałas zapachu noszonego przez mowę zwodniczy pakt, dnia i cienia którego obserwatorami jesteśmy od dnia narodzin   Powołuję się na swoje postrzeganie, oddając do dyspozycji papierowy tlen i występ; z nadzieją, że nikomu się nie ukłonię   W trakcie Wczesny wieczór   Mętniejemy W ścieżce co brodzi nam pod kolanami, starając się łapać oddech I krzyczymy, że przyrzekamy W doli czując, iż to w następnej kolei stoimy my, którzy wiedzą więcej Wyrazy naszych sfer, stają się projekcją salą, chwilę przed audiencją Budząc się rano, zapewniamy Wedle woli, trącając na boki tą jedną lampę w rogu biurka       Niżli ja, nie obronię tego       rozpoznaję wzór       odbity na mym monogramie Uwikłani myślą niezamierzenie zanikamy w mgle, wtem też, umiera spełnienie Prawda toczy się ulicą, Mknie jak łza senna po policzku   Towarzysze w sieni mej zebrani! Bym podzielił się swą mową, co człowieka tworzy, jak poeta słowo, ogrom mnie objął zbitych marzeń, czy też oczekiwań Mąci mnie sen zapachem trawy, by po chwili zmienić się w koszmar morałem, niepoprawny Dzieję swe, objąłem pasją ku naturze mur krzywd, w swój czas, jedną myślą zburzę Słysz mnie! Obrazie na zakręcie, dostrzeż w końcu zbity próg Bo ja ten, co pragnął wizji tak zawzięcie poglądu na krajobraz Co uklęknąć mi da spoczywać na nowo być jako dawny fotograf   Pierwszy, drugi, piąty rzędzie! Rwij się do krzyku, tak ja wewnątrz, swą młodość zerwę!     Już po północ, nikogo w sieni   Tylko tyle pragnę że wszystek obejmą nadzieję  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Oczywiście, że tak, nie przeczę, ale to jakoś tak często zupełnie różne sprawy chodzą parami :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...