ewan_mcteagle Opublikowano 26 Września 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Września 2005 "Tu bez nadziei i trwogi spoczywam Prawdziwie żywy. Żegnaj, życie zmarłe." Mój bohater obnaża przede mną swoje emocje, niczym młody a zarazem trochę przekwitły Elliott Smith podróżuje igłą na pasie zieleni. Czytam mu, by przez pewien czas, kiedy idzie lasem, nie wkraczał w nasze myśli tak delikatnie, niespostrzeżenie. Tej nocy nie potrafię już mówić o niczym innym, jak o sobie samym Tłumacząc mu, że mieliśmy swojego człowieka na księżycu widać już tylko klowna, który tka pajęcze gniazda. Poza tym nie interesuje się kobietami i jest coraz mniej nasz. A zniechęcenie przenika nas wilgocią marzeń czujemy atmosferę Neapolu 1940 i San Franscisco 1970, co potwierdza tezę, że na POCZĄTKU każdej myśli był mózg, a POTEM diabli wzięli.
KwadRaT Opublikowano 26 Września 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Września 2005 Pod koniec troszkę przegadane - tak prozą trąci. To nieco męczy. Początek dobry. Ogólnie na +. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się