z fałd sennych zasłon
wyłuskuje światło dnia
budzi do życia dom
napełnia go jak puchar
od świtu
w skupieniu przędzie czas
tka minuty
wyplata godziny
zbiera ze ścian echo twoich słów
kształtuje w dłoniach
przesuwa w palcach jak różaniec
tajemnice radosne
bolesne
o zmierzchu
chwyta puch
ze skrzydeł aniołów
wije poduszkę pod twoje sny
i nawet gdy kołysze ją
samotna noc
jeszcze w ciemnościach
lśni jasny płomyk wierności
na jej palcu

