Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

110. Miraż

(narrator: operator katapulty – katapeltes)

 

1.

 

Dahowie* rozbijają obóz.
Nie wiedzą,
że to pole bitwy.

 

2.

 

Może to złudzenie —
piasek potrafi tworzyć
cuda i kłamstwa.

 

3.

 

Mężczyzna naprawia łuk.
Tyle mają przeciw nam.
I może wystarczy.

 

4.

 

Wyznaczam tor kamienia.
Przecina go
dziecko z kozą.

 

5.

 

Młoda Dahijka
wraca z zającem,
jakby z wojny.

 

6.

 

Jej tryumf —
tak drobny, że aż
prawdziwy.

 

7.

 

Może to my
jesteśmy mirażem,
a oni — rzeczywistością.

 

8.

 

Odchodzę od machiny.

Niech żyją.
Choćby przez chwilę.

 

*Dahowie - lud koczowniczy ze stepów nadkaspijskich.

 

cdn.

Opublikowano

@Łukasz Jurczyk

 

Zajrzałam do sieci, i niewiele znalazłam informacji o Dahach. Wcześniej nie znałam tego ludu - ta nazwa nic mi nie mówiła. :) Czytając Twój poemat niesamowicie pogłębiłam swoją wiedzę o czasach Aleksandra i okresie hellenistycznym. 

 

A wracając do tej części - narratorem jest operator katapulty - „wyznacza tor kamienia”. Patrzy na cel z dystansu, co ułatwia zabijanie.

Wiersz genialnie ukazuje absurd wojny. Dla Greków i Macedończyków ten kawałek stepu to „pole bitwy”. Dla nomadów (Dahów) to po prostu kolejne miejsce na rozbicie obozu. Ich spokojne czynności potęgują napięcie i tragizm sytuacji. Zestawienie zimnej trajektorii lotu morderczego głazu z przebiegającym przez nią „dzieckiem z kozą” to najbardziej wstrząsający, niemal kinowy obraz w tym utworze.

 

Młoda Dahijka wraca z upolowanym zającem - jej tryumf jest „tak drobny, że aż prawdziwy”. Wielkie podboje Aleksandra są z tej perspektywy abstrakcyjne i niosą jedynie śmierć. Sukces kobiety polega na zdobyciu pożywienia - podtrzymaniu życia. To jest realne i ma autentyczny sens.

 

Miraż w wierszu najpierw jest zjawiskiem optycznym, potem głęboką metaforą egzystencjalną: „Może to my jesteśmy mirażem, a oni — rzeczywistością.”

Narrator uświadamia sobie, że armia Aleksandra jest anomalią. Imperia powstają i upadają, natomiast koczownicy, żyjący w rytmie natury, trwają tam od zawsze i będą trwać. To oni są prawdziwą, niezmienną rzeczywistością stepu.

 

Operator katapulty decyduje się nie strzelać. Jednak ostatnie słowa - „Choćby przez chwilę” - nadają bardzo pesymistyczny ton. Jego akt łaski niczego nie zmienia - walec wojny i tak po nich przejedzie. Zwykły człowiek nie jest w stanie zatrzymać historii.

 

Ale każda machina wojenna -starożytna czy cyfrowa - wymaga od człowieka aktu wyobraźni moralnej, żeby zobaczyć w celu człowieka. 

 

Znakomity, uniwersalny tekst!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...