Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 


krew piach pot i łzy

 

 

 

 


"nie żyjesz
dopóki nie spłoniesz
a miłość to jedyny płomień
który nigdy nie gaśnie"
- Migrena





ona miała włosy jak ogień
a on śmiał się jak benzyna

nie mieli nic oprócz drogi
czarnej rany ciągnącej się przez noc
i starego motelu za plecami
gdzie zostawili klucze
resztki rozsądku
i wszystko co miało ich zatrzymać

wyrwali motor z cienia gdzieś obok
chrom błysnął jak ostrze
wyciągnięte z gardła nocy

i pojechali tam gdzie kończy się mapa

w ustach mieli wiatr i pył spalonej drogi
a między jej udami sierpień ciężki od żaru
co wył jak silnik na czerwonym

wibracja stali wchodziła w mięśnie
a ich cienie ścigały się po asfalcie
jak wilki
głodne światła i krwi

zdzierał z jej ust gęstą noc

ona wgryzała się w krew jego ramion
zostawiając ślady zębów głębokie jak przysięga

bez czekania
aż krzyk pękał jak grzmot

ich krew wyła pod skórą jak przeciążony silnik

zsuwali z siebie ubrania wraz z rozsądkiem
wbici w siebie tak głęboko
jakby śmierć miała pomylić imiona

brat i siostra krwi

kochankowie bez metryki
bez prawa jazdy
bez przyszłości
tylko drapieżne oczy
rozgrzana skóra i słony pot
co spływał po kręgosłupie jak gorąca smoła

jej piersi pachniały skórą
nagrzaną do granicy dnia

jego dłonie zapadały się w dno jej brzucha

plaża nie miała granic

oni też nie

gorący piasek pod biodrami gniótł ich bezwstydnie
gdy brał ją zapatrzony w ciemność
a ona otwierała się przed nim jak noc
wypełniona wilgotnym krzykiem i amokiem

tam gdzie dotykali ziemi
nawet Bóg nie odważył się wypowiedzieć ich imion

wokół nich gęsta
nieprzenikniona próżnia
jakby wygryzali ze świata całe powietrze
i zostawiali w nim przerwę na wieczność

a on wyssał z jej gardła ostatni czysty krzyk
zostawiając na jej ciele nie zapach mężczyzny
ale gęsty żywy strach przed zmartwychwstaniem

tylko czysty nagi zachwyt
ostry jak potłuczone szkło

 



a potem spali w cieniu wydm
wciąż połączeni
ciasno splątani
z kropelkami soli na napiętych brzuchach

jak zgłodniałe wilki
syci miłością
głodni jutra

aż we śnie cień losu przeciął ich
jak błysk noża
i przez mgnienie zniknęli
bez siebie
bez tchnienia
tylko z echem

lecz gdy świt dotknął rzęs
szukali swoich ust na ślepo
pragnąc siebie znowu od pierwszego oddechu

mówili sobie na zawsze
z winem na języku i piaskiem w zębach

żyli tylko tyle ile potrafili płonąć

bo bezpieczne miejsca były grobami dla tych
którzy bali się ognia

nikt ich nie rozumiał

i dobrze

miłość była dzika i bezwstydna
miała zdarte kolana i uśmiech benzyny

a dzikie nie musi się troszczyć o jutro

żaden horyzont już ich nie utrzyma

jest tylko pusta flaszka po winie na wydmie
dwa wgłębienia w gorącym piasku
i swąd spalonej gumy

dzikie psy nie przepraszają za świt

żrą to co zostało z nocy
aż po sam stalowy rdzeń

 

 



 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Alicja_Wysocka

 

Alu:)

 

ale ja....nie mam takiego przepisu:)

 

sam nie wiem jak zasnąć

 

 

dzięki piękne:)

 

 

 

 

 

@LessLove

 

bardzo Ci dziękuję za piękne słowa

 

miło mi bardzo

 

serdeczne ukłony dla Ciebie:)

 

 

 

 

@Poet Ka

 

wielkie dzięki 

 

za wnikliwość i piękną opinię:)

 

 

 

 

 

@violetta

 

Harley Davidson low rider st 

 

wiatr we włosach:)

 

dzięki:)

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...