do Haliny
czytam Ciebie Halinko
o Berenice Heloizie
kanadyjskiej topoli
Ninie sercu zieleni
i Poundzie
o tych krajach
i miastach Plantach
Krakowskich
przyjaźniach szpitalach
byłaś ze mną w poezji
przez wszystkie moje
lata a lata mijały, mijały
sączyły codzienność
trwałości wiecznosci
i tylko Twoje życie
nie kłamało
że to dostatecznie
długo na wszystko
choć wiesz... przez chwilę
uległam złudzeniu
w to lipcowe popołudnie
przez chwilę te złote
godziny dojrzałe owoce
błoga pełnia i spokój
pozwoliły mi pomyśleć
że wciąż jestem tą samą
a jednak nie-
przypomniało lustro
w dębowej ramie
i zwiędłe kwiaty w wazonie