Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Migrena

Migrena

 

 

plaża
 



morze oddycha ciężko
jak zwierzę które przez cały dzień
niosło na grzbiecie świat

piasek wciąż pamięta słońce
ale noc wsypuje między ziarenka
swój wilgotny oddech

idziemy boso
dłoń w dłoni
jakbyśmy nieśli między palcami
resztki dnia i ciepła przed świtem

fala
fala
fala
każda bliżej niż poprzednia
cierpliwa

zabiera kawałek brzegu
jak czas zabiera wszystko
czego nie odważyliśmy się wypowiedzieć

twoje włosy
sól
wiatr
na mojej twarzy

noc zapomina własne imię

patrzysz na mnie tak długo
że skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy

i nagle tracę krawędzie
skóra chłonie twoje spojrzenie

nasze ciała wiedziały pierwsze
zanim zdążyliśmy pomyśleć
wessały się w jeden przypływ

wiatr rozpina noc na naszych ramionach
księżyc rozciera srebro po mokrej skórze fal
i po twoich policzkach

morze nie zna wstydu
bije o brzeg całym sobą
i uczy jak odsłaniać się bez obrony

stoimy blisko
tak blisko
że między oddechami
nie mieści się już powietrze tylko drżenie

twoje usta są gęstością zanim staną się dotykiem

każde milczenie
przesuwa się po mnie
jak fala która zna drogę zanim ją zobaczy

oczy opierają się o moje

palce wbijają się mocniej

świat odpływa
zostaje tylko ciężar ciemności i sól

krew pulsuje na zmianę
fala po fali
aż nurty w ciele gubią swój kierunek

kto bierze powietrze
kto drży

biodra szukają w ciemności środka ciężkości   jakby cała plaża osuwała się pod nami


jakby pod skórą zaczynało się
jedno wspólne miejsce
w którym oddech nie ma już właściciela

wdzieramy się w siebie głęboko i cicho
jak fala która w końcu odnajduje
swój głodny piasek


a morze stare jak pierwsza miłość
zamyka nas w swoim
niebiesko-czarnym oddechu

i nie ma już brzegu ani początku
tylko powolne zbliżanie się wszystkiego do wszystkiego

aż najprawdziwszym językiem zostaje dotyk
który trwa dłużej niż nasze ciała
i jeszcze długo oddycha nami

 

 

 

 

 

 

 

 

Migrena

Migrena

 

 

plaża
 



morze oddycha ciężko
jak zwierzę które przez cały dzień
niosło na grzbiecie świat

piasek wciąż pamięta słońce
ale noc wsypuje między ziarenka
swój wilgotny oddech

idziemy boso
dłoń w dłoni
jakbyśmy nieśli między palcami
resztki dnia i ciepła przed świtem

fala
fala
fala
każda bliżej niż poprzednia
cierpliwa

zabiera kawałek brzegu
jak czas zabiera wszystko
czego nie odważyliśmy się wypowiedzieć

twoje włosy
sól
wiatr
na mojej twarzy

noc zapomina własne imię

patrzysz na mnie tak długo
że skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy

i nagle tracę krawędzie
skóra chłonie twoje spojrzenie

nasze ciała wiedziały pierwsze
zanim zdążyliśmy pomyśleć
wessały się w jeden przypływ

wiatr rozpina noc na naszych ramionach
księżyc rozciera srebro po mokrej skórze fal
i po twoich policzkach

morze nie zna wstydu
bije o brzeg całym sobą
i uczy jak odsłaniać się bez obrony

stoimy blisko
tak blisko
że między oddechami
nie mieści się już powietrze tylko drżenie

twoje usta są gęstością zanim staną się dotykiem

każde milczenie
przesuwa się po mnie
jak fala która zna drogę zanim ją zobaczy

oczy opierają się o moje

palce wbijają się mocniej

świat odpływa
zostaje tylko ciężar ciemności i sól

krew pulsuje na zmianę
fala po fali
aż nurty w ciele gubią swój kierunek

kto bierze powietrze
kto drży

biodra szukają w ciemności środka ciężkości   jakby cała plaża osuwała się pod nami


jakby pod skórą zaczynało się
jedno wspólne miejsce
w którym oddech nie ma już właściciela

wdzieramy się w siebie głęboko i cicho
jak fala która w końcu odnajduje
swój głodny piasek


a morze stare jak pierwsza miłość
zamyka nas w swoim
niebiesko-czarnym oddechu

i nie ma już brzegu ani początku
tylko powolne zbliżanie się wszystkiego do wszystkiego

aż najprawdziwszym językiem zostaje dotyk
który trwa dłużej niż nasze ciała
i jeszcze długo oddycha nami

Migrena

Migrena

plaża



morze oddycha ciężko
jak zwierzę które przez cały dzień
niosło na grzbiecie świat

piasek wciąż pamięta słońce
ale noc wsypuje między ziarenka
swój wilgotny oddech

idziemy boso
dłoń w dłoni
jakbyśmy nieśli między palcami
resztki dnia i ciepła przed świtem

fala
fala
fala
każda bliżej niż poprzednia
cierpliwa

zabiera kawałek brzegu
jak czas zabiera wszystko
czego nie odważyliśmy się wypowiedzieć

twoje włosy
sól
wiatr
na mojej twarzy

noc zapomina własne imię

patrzysz na mnie tak długo
że skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy

i nagle tracę krawędzie
skóra chłonie twoje spojrzenie

nasze ciała wiedziały pierwsze
zanim zdążyliśmy pomyśleć
wessały się w jeden przypływ

wiatr rozpina noc na naszych ramionach
księżyc rozciera srebro po mokrej skórze fal
i po twoich policzkach

morze nie zna wstydu
bije o brzeg całym sobą
i uczy jak odsłaniać się bez obrony

stoimy blisko
tak blisko
że między oddechami
nie mieści się już powietrze tylko drżenie

twoje usta są gęstością zanim staną się dotykiem

każde milczenie
przesuwa się po mnie
jak fala która zna drogę zanim ją zobaczy

oczy opierają się o moje

palce wbijają się mocniej

świat odpływa
zostaje tylko ciężar ciemności i sól

krew pulsuje na zmianę
fala po fali
aż nurty w ciele gubią swój kierunek

kto bierze powietrze
kto drży

biodra szukają w ciemności środka ciężkości   jakby cała plaża osuwała się pod nami


jakby pod skórą zaczynało się
jedno wspólne miejsce
w którym oddech nie ma już właściciela

wdzieramy się w siebie głęboko i cicho
jak fala która w końcu odnajduje
swój głodny piasek


a morze stare jak pierwsza miłość
zamyka nas w swoim
niebiesko-czarnym oddechu

i nie ma już brzegu ani początku
tylko powolne zbliżanie się wszystkiego do wszystkiego

aż najprawdziwszym językiem zostaje dotyk
który trwa dłużej niż nasze ciała
i jeszcze długo oddycha nami



×
×
  • Dodaj nową pozycję...