„Geny”
Z dnia na dzień się mi powiększył,
choć od zawsze był malutki,
podstępnie jakoś napiętrzył,
zaokrąglając calutki.
Powtarzano mi w rodzinie,
że nigdy nie będę gruby,
bo rodzinne, szczupłe linie
zgrabności naszej to chluby.
Skąd więc to brzusicho wielkie
raptem się tak wytworzyło,
łamiąc zasady tak wszelkie,
co w rodzinie się mówiło?
Mówiono też szczytnym głosem,
że nigdy nie będziesz łysy,
że przodkowie z bujnym włosem
mieli te genów kulisy.
Dumny z familijnych darów
często w lustro popatruję,
bo z rodzinnych cudo-czarów
pyszalstwa się dopatruję.
Jak na razie nie łysieję,
ale genom już nie wierzę,
bo mój brzuch się ze mnie śmieje
gdy go wciagam na spacerze.
Leszek Piotr Laskowski