jedna z głównych ulic
rozdroże małego świata
składa się ono z sklepów, aptek i skupiska mieszkań
tania restauracja stoi w mroku
szyld jaśnieje
niby blisko, ot tylko pół-kroku
gonimy jako czyści
spoceni, wiejemy do kąta
wierząc, że zimna woda, wszelkie duchy ziści
topnieją zmrożone sople
gorąc, aktywnie z nami rozmawia
robi to, póki może
niedługo padać nam na twarz, będą ciężkie krople
który to rok, że wzywają taksówkę?
chyba, że to nie ta epoka
drogi Panie, kto to Panu tak powiedział?
Serwis obok, sprzedaję usługi za złotówkę!
Jak mówiłem, jedna z głównych ulic
jedyne co, to dłuższą chwilę później
zbiorczo czytam blok
toż to wszystko pejzaż,
zewsząd widok podpalonych balkonów
temu zmarła ambicja
innemu rozbito ukochany fakt
jeden spoczął na leżaku
drugi gotów jest na wieczność
najbliższemu, kwiaty rosną podlewane
a najdalej, rower gnije zapomniany
przecież to tylko moment
drogą, jedną z bardziej rozświetlonych
wynalazki gną
zabierając przestrzeń oka i ruch krtani
gdzieś za wiatą brzdęk butelek,
ach, no tak, wszystko jasne!
rzucając monetą, wypadł orzełek
pomyśleć, że nie jest to godzina ciszy
najnormalniejsza
wczesna, dwudziesta pierwsza
mówił ktoś kto przekazuję, że to koniec filmu
dokument się zakończył
do zobaczenia w lipcu
Z zapisków Leszka, krótko przed snem
1/3.