JAK ŚPIEWAĆ WAŚĆ MAĆ:
1. Część pierwsza:
Klasyczny,punk / cold wave psychodeliczny
Zwrotki o „Przygodzie” i „Przybłędzie” (aż
Do słów „...a dla Uszatka, w tramwaju tłok”)
Mają idealny, parzysty rytm. Jak śpiewASZ:
Wokal powinien być monotonny, chłodny (jak mrok)
1. Część druga:
Nagłe tąpnięcie i destrukcja (Glitch / Noise)
Moment, w którym wklejasz interfejs (sino voice)
Cyfrowy („Strona główna Szukaj więcej...”), to muzyczny punkt zwro...
1. Część trzecia:
Melorecytacja / Teatr
Dramatyczny. Końcówka od słów „W
Zagłębieniach ulic...” traci piosenkowy (geriatr
-Yczny) rytm i staje się wierszem w
[SYSTEM ERROR: 0x0000001F]
Proces "DOROSŁOŚĆ.
EXE" napotkał nieoczekiwany błąd
Pamięci. Bufor tożsamośc
I został przepełniony (Stack Overflow).
Lokalizacja błędu: między
Naszym ratuszem a naszym kościołem, w zagłębieni
A wszystkie, bez ciemnia ląku. Stan urządzenia:
[X] Pysk sprany (Klamka_v2 [X]
Gardło obmyłje (Denaturat_Premi
Um) [X] Kształty zbadane (Prze
Dszkolanka_Dżin) Próba odzy
Skania danych... Niepowod
zenie.Resztę znam: Przemija, p
RzemiNęŁoliśmyŁA! Naciśnij dowol
Ny klawisz, aby odwrócić się i od
Wrócić się znów. Naciśnij [RE
SET], aby nałożyć ręce w go
Dzinie złej.......... [Dźwięk: Trza
Sk bezpiecznika. Głośny, kró
tki pisk cyfrowego sprzęż
Enia.][Wizua
Lizacja: Ekran miga na nie
Biesko, po czym gaśnie ca
łkowicie.][CISZ
A.]
───
Teraz twoja kolej, daj się porwać
Przygodzie Jacques'a Brela
Bo całe jego życie było cudowną
Burzliwą przygodą. Przybłęda:
Jego przygoda (zaczyna się...)
MAM NA TO ŚWIT...
Przygoda, przygoda
Przygoda zaczyna się o poranku
Przygoda wstaje skoro świt
Ona zaczyna się w rannym słonku
Przychodzi, by nam rączki myć
Przybłęda, przybłęda,
Przybłęda warczy na poranki
Przybłęda w nocy idzie w karty grać
Woli kolegów niż koleżanki,
Przychodzi, z klamką , by nam pysk sprać
" Pankracy to przybłęda, sam się przypętał
Zaczyna pić już o poranku..."
Przygoda zaczyna się o świcie
A świt prowadzi nas przez drogę na szlak
Przygoda naszym skarbem życia
Który odkrywamy w ranka błask
Przybłęda zaczyna chlać o świcie
Bo w świt Przybłędę trafia szlag
Przybłędzie wóda wchodzi znakomicie
Bynajmniej ranka błask mu nie w smak
(Właściwie: "łapką / klamkę tknąć",
W zależności od wersji zwrotki obficie
Najpopularniejsza to: "A Pankracy to równy gość.")
Dla Martina to żelazo na kowadle
Dla Cezara, wino, co go wprawia w śpiew
Dla Yvona - morze, kto jego dal odgadnie?
To ten, co właśnie wschodzi, dzień...
Dla Pankracego to świeże mięso w imadle
Dla Reksia, kość, co go pije w krok
Dla Kolargola, biała Śmierć w spirali, na dnie
A dla Uszatka, w tramwaju tłok...
To pszenica, którą wspólnie młócimy
Robota zaczyna wcześnie się
O świcie każdym wciąż walczymy
Wcześnie zaczyna się karat ten...
Bo, kasa co ją młóci Pankracy
Sama nie zarobi się
W tym świecie o który walczymy Dniem Pracy
Czy jak tam nazywa się bardak ten..
Niech światło obmyje nasze ręce
Wszystko, czego szukamy, aby odkryć ją i dać
Kwitnie każdego dnia w tydzień, czy odświętnie
Wielka przygoda musi zostać, trwać
Niech tylko denaturatęm obmyłję gardło spragnione
Wszystko, czego nam trzeba, to kwestia Być czy Mać?
Szybciej nalewaj bo ledwię widzę swój kóniec
Wielka Bezbłędna wiecznie musi ma, mieć, trwać
Między naszym ratuszem a naszym kościołem
Między bramą dziadka Dey
Strona główna Szukaj więcej Twoja biblioteka Premium Kopiuj Wklej
Koperta dla mera, dwie dla wikariera
Kwiatki dla babki, że Hey!
Sterta główna Szukaj więc!
Twoja biblioteka czeka
Premium wóda gotuj klej
Szukaj Zaznacz wszystko O świcie każdego poranka
Wtedy zaczyna dorosłość się
Niech nasze kształty zbada przedszkolanka...
Nie szukej znasz wszystko O świcie! Giń!
Wtedy zaczynia się taki Dżin.,.
Niech kształt O! Tej Flaszy nie doczeka poranka
Ci co nas naprawdę kochają nałożą na nas ręce w godzinie złej
Ci kochają dać se w dłoń szable doń!
W zagłębieniach ulic, w cieniach łąk
Na końcu drogi, pośrodku pól
Stojąc na wietrze, siejąc swąd
Pochylając się ku ziemi, nie wychodząc z ról
W zagłębienia wszystkie, bez ciemnia ląku
Lej, w końcu drogi, choć pól
Trwa... Jąc w wierze, czuję swąd dźwięków
Ujchylam się ku ziem, wchodze w to, z góry na dół!
Siedząc obok starców, tkając wiklinę
Leżąc w słońcu, chłonąc światło-cień
Resztę znam: Nie przeminie!
Leżem se wtem korcu, żułjąc strychninę
Leżąc w słońcu, chołnąc światło- w sień...
Resztę znam: Przemija, przeminęłoliśmyŁA!
Który świetło zgaś ...
───
KRAM SZRAM DLA DAM DAM WAM
⚓
W mieście Amsterdam jest taki port
Jest czarci zaułek ten
Są żeglarze, co idą w tan jak w sport
I sny, co na zawsze kradną sen
U wrót, gdzie Amsterdamu port.
W porcie Amsterdam pociąg kończy bieg
Jak żeglarze, którzy tu sen swój śnią
O sztandarach, co wciąż jeszcze lśnią
A za rogiem czeka już świtu brzeg.
Tam, gdzie czai się portu Amsterdam cień
Są żeglarze, pijani w sztok od absyntu i złych snów,
Co stoją wciąż, lecz umierają dzień w dzień
O świcie, tam u portu Amsterdam wrót.
Lecz w porcie Amsterdam jest nie tylko mord:
Są też żeglarze, co dzień w dzień rodzą się
W ciężkim upale i nie lżejszej mgle
Co pianą płoną, gdzie Amsterdam ma port.
───
W porcie Amsterdam zawsze jesteś sam,
Jak żeglarze ci, co wciąż. chcą jeść
Na obrusach białych jak ich życia treść
Co ociekają od ryb – ten port nie dla dam!
I pokazują ci zęby, zgniłe tak,
Że życia ci odbierają chęć
Chęć by wgryźć się w jablka Fortuny smak
Aby księżyc żałował, że całuny chcą żreć,
I pachnie dorszem ich żołądka treść...
Po samo jądro frytki, którą chcą brać
Jak kurwę w swą wielką dłoń,
Potem, wstają, gotowi do bitki ... idą srać
I wracają, z rozporkiem rozpiętym, niosąc moczu woń.
W porcie Amsterdam zawsze tak już jest:
Tańczą marynarze nim pójdą w rejs
Pocierają brzuchy, jak w rui pies,
O brzuchy kobiet co nawiną się
Ich tępy ryk jestjak do księżyca wycie psa
Wzrok jak przeżuty słońca blask
Rozdarty akordeon ich życie wyplute gra
Jak krew z żyły przekłutej wypływa czas.
Grubych uszu nadstawiają, by słyszeć swój ciężki śmiech,
Aż akordeon gaśnie, bo przyszedł świt
Wtedy poważnie, dumnie, jak gdyby to był grzech
Wyciągają swych bękartów znów w świata wir
I piszą testament w synaptycznego atramentu szept.
W mieście Amsterdam szyki plącze nam
Ten port Amsterdam wiecznie ten sam
I żeglarze, co w drogę weszli wam,
I na zawsze skradli sen tysiącu dam
U wybrzeży portu Amsterdam.
W mieście Amsterdam
Jest port wieczny tak,
Jak żeglarze, co pół miastu pół-dam
Całkiem obrzydzili pozycję na wznak
Zastrzeżoną dla złych pań z portu Amsterdam.
W mieście Amsterdam
Jest port odwieczny tak,
Jak ten zawód, co z półświatka dram
Miastu Amsterdam tyle dam szram,
Co o brzeg świtu rozbiły się tam.
Uczyń Krzyża znak...
───
ŁÓDŹ K... ŚLISKA
Jest ich chyba ze stu lecz
Widzę tylko dwoje: ich
Przykuł ich do siebie deszcz
I jedno tylko w drugim jest
Chyba więcej niż tysiąc was jest
Lecz ja widzę tylko ich
Wiem są tacy, co powierdzą, że
Musi "Kocham cię" powiedzieć jej
A ona odpowiedzieć: "Ja też"
Myślę, że w chwili tej
Nie obiecują sobie nic
Są wychudzeni zbyt
By z ich ust kłamstwo mogło wyjść
Jest ich chyba z tysiące dwa
Lecz ja widzę tylko ich
I nagle on wpada w płacz
Toczy jak złota grudki łzy
A wokół widzowie, jak ja
Pracujący po siódmy pot
I pełni nadziei zjadający chleb
Wskazuje na nich wasz nos
Ale te połówki rozdarte na dwie
Przepiękne, całe w żal
Rzucone psom
Weź osądź jego i ją
[Powstrzymaj się]
A teraz oboje w łzach
To znaczy i ona i on
Bo wcześniej to on łkal
Tak powiedziałem, czy co?
Wszyscy są w pułapce, że są
Nie słyszą już nic
Tylko drugiego szloch
A potem to
A potem to nieskończenie to
Jak dwa ciała modlące się
Nieskończenie powolny marsz
To rozdzielenie dwóch ciał
A poprzez oddzielenie to
Te dwa rozrywają się na ciał strzęp
I przysięgam, że krzyczą jak...
A potem ogarniają się
Zgarniają się w jedność ciał
Przygarniają ognia żar
A potem znów rozgarniają się w strzęp
Za oczy trzymają się
A potem cofają się wstecz
Jak morza fal pływ
On rozstanie połyka jak małż
Wyślinia kilka słów
W mdłym falowaniu rąk
I wycofuje się jak zbieg
Zacofuje się na pozycje bez...
I znika w dali, choć
Schody nim krztuszą się
[Proszę powstrzymaj się]
Życie to nie darmowy lunch
Na Boga, to smutne tak:
Wielki Piątek, na stacji Łódź
Nawet, gdy gra Żak
I znika w dali, choć
Schody nim dławią się
A ona, ona zostaje, gdzie był
Serce na krzyż, głód ust
Bez krzyku, bez słów
Zna swoją śmierć
Jest na skrzyżowaniu jej dróg
Patrzcie, odwraca się
I odwraca się znów
Ramiona do ziemi ma
To już, ma tysiąc lat
Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos
To już, światła brak
Zwraca się ku swemu ja
I teraz już wie, że
Zawsze będzie obracać się
Odchodzili od niej przedtem już
Lecz teraz odchodzi miłość, a
Miłość powiedziała jej
„Znowu jestes po nic”
Będzie żyła z planów na
Co będą czekać wciąż
To już, jest "Ostrożnie, szkło!"
Zanim będzie "Dobrą cenę dam"
Jestem tu, jestem tu-i-tam
Nic jej nie mogę dać
Niech częstuje się tłum
Jej brzoskwinią klasy B.
Niech częstują się, jeśli chcą
Jej dziewictwem en solde.
Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej
ZDESPEROWANE TEKSTY
Za rękę trzymają się
Lecz mają ciche dni
W wymarłych miastach tych,
Gdzie jak w kieleckim... dżdży
Dzwonią tylko kroki ich, gdy
Krok po kroczku nucą, lecz
Ciszy trzymają się
Zrozpaczeni po.... Ten deszcz...
Skrzydła ogień strawił im
Gałęzie wyrwał wiatr
Tyle razy im statek rozbił się,
Że śmierć ma odcień brudna biel
Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma
Obudzili się tu, i tak..
Mają cichy rok
Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok...
A ja ich drogę znam
Bo też szedłem nią
Już razy więcej niż sto
Sto to więcej niż pół
Tego, jak starzy, półmartwi są
Przejdą ją, jak Pawłowa pies
Mają cichości sto lat
Zrozpaczeni po.... Miłości kres
Powoli płynie spod tych przęsł
Woda miękka i głęboka tak,
Jak hostessa Aerofłot
"Jaka piękna katastrofa znów"...
Wypłakują imiona swe
Jak nowo nowożeńcy, i
Topnieją w ciszy tysiąca lat
Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad
Niech podniesie dłoń,
Kto rzuca w nich głaz
Niech wie o miłości to,
Że na moście tym "kochać się"
Waży mniej jeszcze niż nic
Nawet ta kielecka mgła...
Przechodzimy w ciszy nad losem tych
Co nadzieję śmieli mieć.
ŁACINA
(WERSJA KINDER KIRCHE KUCHE)
To najstarsze świata tango, to ton,
Który śpiewa główka w kolorze blond.
Wciąż i w krąg, łaciny ucząc się.
To tango naszych szkół,
Co marzenia łapie w pół.
Z tanga kwadratów i kół
Wręcz wstyd bez szwanku wyjść.
To tango ojców wprawia w szok,
Gdy ich surowy wzrok
Śledzi Stasia i Nel, którzy już za rok
Kraju przejmą ster.
Rosa rosa rosam rosae
Rosae rosae rosarum rosis roSIS!
Tango jest tego, co wszystkie rozumy zjadł,
Co miał dokładnie zero pał.
Który trądzik zżarł, lico przeorał jego ślad,
Który otula swe zimne serce w gruby szal.
To tango tego, co żaden mistrz,
Który odmienia wciąż nic,
I będzie jak życia widz,
Bo życie Papa, to też nie był szał ciał...
To czas, gdy byłem ostatni leń,
W tym tangu podmieniałem smak Rosé
I w cioci Rózi bujałem się...
Rosa rosa rosam, Rosae
Rosae Rosarum rosAE...
To tango spacerów przez noc,
W parku dwoje: zer razy sto,
Pod okiem wron i mera, co
Zabraniał pytać o „przed” i „po”.
To tango to na boisku ciągle deszcz,
Ta smętna kałuża, w której odbicie me
Pewnego pięknego dnia mi wyznało, że
Na Einsteina to raczej nie mam kart.
Lecz to tango to też jutrzenki blask,
Czas, gdy w czwartek zatrzymał się czas,
Gdy na nieśmiały głask,
Na polanie, gdzie kołysał nas las,
Cioci Róży rumieńcem spłonął kark.
Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa
Rosae rosae rosas Rosarum rosis rosAS...
To tango czasów zer.
Miałem ich tyle, co dziur ser,
A nogi miały niespokojne, jak kler,
Przed oczyma tańczyły jak Fred Astaire,
Jak tiara ta, co ją na głowie Franciszek ma...
To tango na awans szans dla tych, co wejdą w ten trans,
Tych, co za małego nauczyli się nie robić ans,
Tylko zasuwać jak w Le Mans,
Choć przecież nie pójdą w lans, ten makabryczny danse...
Ale to tango, którego mi żal,
Gdy już mam z jedwabiu szal,
Lecz czuję, że wszystko uleciało w dal,
Że babcia Róża kolce ma,
Że się już skończył bal...
Ale to tango, którego wsio-taki żał,
Gdy już nas stać na to, by kupić ostatni szał,
Lecz nagle widzimy, że nieważne, ile zgromadziliśmy ciał,
Że Różewicz rację miał...
Rosa rosa rosam Rosae rosae rosa Rosae rosae rosas Rosarum rosis, Styks ciał...
ŁÓDŹ K... ŚLISKA
Jest was chyba ze stu lecz
Widzę tylko dwoje: ich
Przykuł ich do siebie deszcz
I jedno tylko w drugim jest
Chyba więcej niż tysiąc was jest
Lecz ja widzę tylko ich
Wiem są tacy, co powierdzą, że
Musi "Kocham cię" powiedzieć jej
A ona odpowiedzieć: "Ja też"
Myślę, że w chwili tej
Nie obiecują sobie nic
Są wychudzeni zbyt
By z ich ust kłamstwo mogło wyjść
Jest was chyba z tysiące dwa
Lecz ja widzę tylko ich
I nagle on wpada w płacz
Toczy jak złota grudki łzy
A wokół widzowie, jak ja
Pracujący po siódmy pot
I pełni nadziei zjadający chleb
Wskazuje na nich wasz nos
Ale te połówki rozdarte na dwie
Przepiękne, całe w żal
Rzucone psom
Weź osądź jego i ją
[Powstrzymaj się]
A teraz oboje w łzach
To znaczy i ona i on
Bo wcześniej to on łkal
Tak powiedziałem, czy co?
Wszyscy są w pułapce, że są
Nie słyszą już nic
Tylko drugiego szloch
A potem to
A potem to nieskończenie to
Jak dwa ciała modlące się
Nieskończenie powolny marsz
To rozdzielenie dwóch ciał
A poprzez oddzielenie to
Te dwa rozrywają się na ciał strzęp
I przysięgam, że krzyczą jak...
A potem ogarniają się
Zgarniają się w jedność ciał
Przygarniają ognia żar
A potem znów rozgarniają się w strzęp
Za oczy trzymają się
A potem cofają się wstecz
Jak morza fal pływ
On rozstanie połyka jak małż
Wyślinia kilka słów
W mdłym falowaniu rąk
I wycofuje się jak zbieg
Zacofuje się na pozycje bez...
I znika w dali, choć
Schody nim krztuszą się
[Proszę powstrzymaj się]
Życie to nie darmowy lunch
Na Boga, to smutne tak:
Wielki Piątek, na stacji Łódź
Nawet, gdy gra Żak
I znika w dali, choć
Schody nim dławią się
A ona, ona zostaje, gdzie on był
Serce na krzyż, głód ust
Bez krzyku, bez słów
Zna swoją śmierć
Jest na skrzyżowaniu jej dróg
Patrzcie, odwraca się
I odwraca się znów
Ramiona do ziemi ma
To już, ma tysiąc lat
Jej los zderzył się z drzwiami nos w nos
To już, światła brak
Zwraca się ku swemu ja
I teraz już wie, że
Zawsze będzie obracać się...
Odchodzili od niej przedtem już
Lecz teraz odchodzi miłość, a
Miłość powiedziała jej
„Znowu jestes po nic”
Będzie żyła z planów na
Co będą czekać wciąż..
To już, jest "Ostrożnie, szkło!"
Zanim będzie "Dobrą cenę dam"...
Jestem tu, jestem tu-i-tam
Nic jej nie mogę dać
Niech częstuje się tłum
Jej brzoskwinią klasy B.
Niech częstują się, jeśli chcą
Jej dziewictwem en solde.
Jej cnotą z wyprzedaży w budzie tej
ZDESPEROWANE TEKSTY
Za rękę trzymają się
Lecz mają ciche dni
W wymarłych miastach tych,
Gdzie jak w kieleckim... dżdży
Dzwonią tylko kroki ich, gdy
Krok po kroczku nucą, lecz
Ciszy trzymają się
Zrozpaczeni po.... Ten deszcz
Skrzydła ogień strawił im
Gałęzie wyrwał wiatr
Tyle razy im statek rozbił się,
Że śmierć ma odcień brudna biel
Każdy z miłości bilet w jedną stronę ma
Obudzili się tu, i tak..
Mają cichy rok
Zrozpaczeni po.... Ten pusty krok
A ja ich drogę znam
Bo też szedłem nią
Już razy więcej niż sto
Sto to więcej niż pół
Tego, jak starzy, półmartwi są
Przejdą ją, jak Pawłowa pies
Mają cichości sto lat
Zrozpaczeni po.... Miłości kres
Powoli płynie spod tych przęsł
Woda miękka i głęboka tak,
Jak hostessa Aerofłot
"Jaka piękna katastrofa znów"
Wypłakują imiona swe
Jak nowo nowożeńcy , i
Topnieją w ciszy tysiąca lat
Zrozpaczeni po.... Psa cienia ślad
Niech podniesie dłoń,
Kto rzuca w nich głaz
Niech wie o miłości to,
Że na moście tym "kochać się"
Waży mniej jeszcze niż nic
Nawet ta kielecka mgła..
Przechodzimy w ciszy nad losem tych
Co nadzieję śmieli mieć
───
W BRUGGES JUŻ, GANDAW SŁAWĘ SŁAW...
Ay Marieke Marieke
Je t'aimais tant
Entre les tours
De Bruges et Gand
Ay Marieke Marieke
Il y a longtemps
Entre les tours
De Bruges et Gand
Aj Marieke, Marieke,
Kochałem cię tak
Wśród wież, gdzie
Gandawy szlak. [3, 4]
Aj Marieke, dawno już,
Złudnie tak wciąż,
Wśród wież, co nikną co rusz
W Brugii i Gandaw gąszcz. [2]
Bez miłości cudnej twej,
Wiatr Brugii niesie żal.
Bez pełnej miłości tej,
Łka morza dal... [4, 5]
Gdy ciebie brak, smutek wrze
Światło zmienia w cień,
A piasek ziemię trze,
Mą ziemię, mój flamandzki sen.
Aj Marieke, Marieke,
Farba flandryjskich nieb,
Barw wież, co jak nikt
Schodzą w Gandawy żleb. [3, 4]
Aj Marieke, Marieke,
Niebo powierzam ci.
Wsłysz się w mój krzyk,
Który z Gandawy przyniosłaś mi. [3]
Bez cudnej miłości tej,
Wciąż od morza wiatr.
Bez miłości pięknej twej,
Morze łka, kończy się świat. [4, 6]
Ach, gdzie cudna miłość twa?
Światło cierpieniem weszło w cień,
A niebo rani ziemia ta...
Co skryła mój o Flandrii sen. [4]
Aj Marieke, tyś mój mit,
Flamandzkie niebo nieb.
Czy był twardy zbyt
Gandawy chleb?
Aj Marieke, Marieke,
Czar twych dwudziestu lat
Jak cień gdzieś znikł,
Do Brugii wciąż drogi szmat. [3, 4]
Gdy twej miłości cudnej brak,
Czarny czort nam śmieje się w twarz.
Bez tej miłości ginie życia smak
I płonie serca związek nasz.
Daj mi znów cudną miłość swą,
Lato umiera, płacze czas.
Piasek pożera ziemię mą,
Płaską ziemię mą, Flandrię w nas. [1, 4, 6]
Ach, daj mi znów tę miłość, co
Wróci lata dni, zawróci czas
I wiatr, co głaszcze ziemię mą,
Flandrię mą, ten Brugii głaz. [1, 4]
Aj Marieke, już w nas
Wracać czas,
Odwrócić czas,
Gandawy czas wciąż żyje w nas.
Aj Marieke, Marieke,
Niech wróci czas,
Gdy w czasu wierzyłaś szyk,
Z Brugią wraz. [3] .
Aj, Marieke, smutków chór
W ten wieczór sam,
Entre les tours
De Bruges à Gand. [1, 7]
Aj, Marieke, teraz nam
Każda myśl, każda chęć
Otwiera wrota nieba bram.
Aj, Marieke, przeminął żal
W poranek ten,
Ijn het Dal
Jouw Kloof tussen Brugge en Gent
Aj, Marieke, teraz nam
Każda myśl, każdy wtręt
Otwiera wrota piekła bram.
Van Brugge naar Gent
Van Brugge naar Gent
Zonder liefde warme liefde
Waait de wind de stomme wind
Zonder liefde warme liefde
Weent de zee de grijze zee
Want in de liefde, harde liefde,
Waait de wind een woeste storm,
Maar zonder liefde, tedere liefde,
Huilt de zee haar grijze traan.
Bo w miłości, twardej miłości
Wiatru wieje szalony sztorm
Lecz bez czułości, czułej miłości
Morze wypłakuje swą szarą toń
[SINGIEL NO.1]
A. Śnić sen niewyobrażony
B. Nosić żal po tym, który znikł
C. Płonąć wciąż żarem gorączkowym
D. Odejść tam, gdzie nie odchodzi nikt
1. Kochać tak, by się stargać niepokojem
2. Kochać, nawet za bardzo, choćby źle
3. Starać się, choć sił brak i zbroi
4. Sięgnąć niedosięgłej Gwiazdy tej ...
Takie zadanie mam:
• Iść za Gwiazdą.
• Nie liczyć ile szans mi dano.
• Nie mierzyć czasu ani rozpaczy.
• Tylko bić się wciąż, i ciągle walczyć.
• Nie stawać, by wejść w pytań tłum.
• Duszę postradać, by zobaczyć,
• Usłyszeć choć ułomek z Twych słów...
Czy będzien mi dane być herosem?
Jeśli tak, me serce jest spokojne
A miasto te zrosi błękitu deszcz
Bo nowy nieszczęśnik płonie Snem
Choć wszystko już mój ogień strawił
Choć nazbyt znów, nawet nie tak
Idę sięgnąć szczeliny w otchłani
Dotrzeć do najbardziej niedostępnej z gwiazd
3. Kocham tak, że się przeistoczę
2. Kocham nawet za bardzo, może źle
1. Staram się, choć sił brak mi, krwią broczę
0. Sięgnąć niedosiegłej gwiazdy Twej...