Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Benjamin Artur

Benjamin Artur

Czasem widzę ciebie

na skraju tego, co będzie,

i tego, co może się wydarzyć,

a co wydarzyło się wcześniej.

 

W skradzionej barwie światła,

w oderwanym skrawku sukienki,

w zrabowanym dźwięku głosu,

w świętym obrazie cudnym.

 

Wszędzie widzę ciebie…

Taką samą, lecz inną.

Masz smutne oczy,

delikatny uśmiech.

Na szyi koralików siedem…

 

Ustawiam wszystko w szyku,

żeby jeszcze cię zobaczyć,

żeby jeszcze cię wydobyć

ze smutnych barw,

z nagich dźwięków.

 

W skradzionej barwie światła,

w oderwanym skrawku sukienki,

w zrabowanym dźwięku głosu,

w obrazie świętym, cudnym.

 

Wszędzie widzę ciebie…

Taką samą, lecz inną.

Masz smutne oczy,

delikatny uśmiech.

Na szyi koralików siedem…

 

Umarła dzisiaj nadzieja ma

i nie chce się obudzić.

Odeszła tam, gdzie wola twa,

i nie chce już powrócić.

 

Wszędzie widzę ciebie…

Benjamin Artur

Benjamin Artur

Czasem widzę ciebie

na skraju tego, co będzie,

i tego, co może się wydarzyć,

a co wydarzyło się wcześniej.

 

W skradzionej barwie światła,

w oderwanym skrawku sukienki,

w zrabowanym dźwięku głosu,

w obrazie świętym, cudnym.

 

Wszędzie widzę ciebie…

Taką samą, lecz inną.

Masz smutne oczy,

delikatny uśmiech.

Na szyi koralików siedem…

 

Ustawiam wszystko w szyku,

żeby jeszcze cię zobaczyć,

żeby jeszcze cię wydobyć

ze smutnych barw,

z nagich dźwięków.

 

W skradzionej barwie światła,

w oderwanym skrawku sukienki,

w zrabowanym dźwięku głosu,

w obrazie świętym, cudnym.

 

Wszędzie widzę ciebie…

Taką samą, lecz inną.

Masz smutne oczy,

delikatny uśmiech.

Na szyi koralików siedem…

 

Umarła dzisiaj nadzieja ma

i nie chce się obudzić.

Odeszła tam, gdzie wola twa,

i nie chce już powrócić.

 

Wszędzie widzę ciebie…

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @EsKalisia Doskonale przedstawiony autoportret kobiety zmecząnej byciem  Perfekcyjną Panią domu
    • @Konrad Koper Podsumówując, głupota materializmu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Żadnego zaskoczenia. Piekło jest dokładnie takie, jak mówili. Autor nie próbuje go unowocześniać. 
    • Okiem ciemnym, zamglonym – mierzę granice Namiętnie lecę – zachwycony tajemnicą Lecz pocałunków w słowa nie zmienię, nie przeliczę Moja najdroższa Tęsknico   Śladem Twoim, z grzechem, z jękiem, z rozpaczą Przez westchnienia, w głąb najgłębszych czeluści Tam, gdzie tylko serca zranione zobaczą To co boli, co dusi   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Zawiedziony zawrócę, bo zbyt wiele, za dużo Serc ludzkich złudnie wabi mnie i nęci Choć nic, a nic w rachunku nie służą A dusza ich dotykiem w dal nie odleci   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Rachuję więc z pogardą – kochającą Ciebie I liczę myśli w nicość próżno spadające Choć ledwo w nich widzę – zakochanego siebie To słyszę, jak serca w samotności konające   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny
    • @karenka to taka próba pracy nad warsztatem ;) dziękuję za komentarz @Berenika97pracuję nad Echo ;) @Leszek Piotr Laskowski @Poet Ka @violetta @.KOBIETA. Dziękuję Wam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...