Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przyjdzie Mu chęć by skończyć co wieczne jest jak zapisane w Słowie tego którego natchnął Duch jeden z Trzech którzy są Jednością jak Jeden byt we wlasnej osobie

przedstawiony los proroctwami

i nawet nikt nie zauważy z istniejących wśród galaktyk i planet że mrugnął okiem wydał oddech i na pstryknięcie palcem w najmniejszej jednostce czasu zakończy cały ten wszechświat tworzony i toczony do przodu zawsze na lini czasu i te historie staną się ważne i to co myślą Twoją moją każdego co wolną wolą był Bogu Bogiem jak równy Bogom stojąc żywą istotą na życie szansę jak cud który wydarza się nam jaki to fart jakie szczęście że te chwilę w tym co nie zaczeło się by nigdy się nie skończyć jako odwieczne i wieczne i my dostajemy te ułamki dat tu na planecie którego ojcem słońce połączone światłem jak jeden promień ciepłem dociera do MatkiGai by matka z ojcem połączeni aktem co wewnątrz ciała wybucha jak ta supernova raz na milion świetlnych lat

wybuch światłem w prześwietleniu byś stał się zarodkiem i gdy nieświadomie przez ciąże nie będziesz się domyślał że jeszcze nje znasz a dopiero poznasz wielkość życia 

pływasz w wodach które szumią spokojem 

karmiony pokarmem którego nje spożywają usta twoje lecz połączenie pompuje coraz więcej w ciebie byś te kilkadziesiąt tygodni później opuścił te ciemne ale spokojne miejsce i świętuj pierwszym oddechem pierwszym dźwiękiem swoje miejsce

 

Witam w ciemnym lesie 

gdzie Bóg na wojnie z Lucyferem oswietlają drogowskazem ścieżki na życie wieczne

które przyjdzie njeuniknione przepowiedziane przez przepowiednie natchnionych Ducha słowem co zna historię gdzie miejsce mu w czasie nieistotne bo jest od początku do końca wszechobecnym losem jak Bogiem który wie i jest zawsze ale wystawił nas na próbę i oto proszę 

koniec życia jakie znamy

gdzie Biblię czytamy i wiersze piszemy

gdzie dobro i zło i środek pomiędzy w którym istniejemy i terwz żyjemy ubrani w ten organ jak skóra co osłania flaki i kości ciało którego wstyd nam każe ubrać się w coraz więcej ubrań

i przyjdzye czas

mówią nam że Bóg zakończy co ma swój czas i wystawi nas na wieczność 

i Waga czeka gdzie wybraliśmy życiem jaka czeka nas ostateczność 

mówili drogi są trzy 

piekło za ciężar który dałeś innym myślą czynem słowem swym 

gdzie przerażony będziesz spędzał czas w towarzystwie bestii którą byłeś 

spojrzysztylko raz i spuścisz wzrok gnijąc w hanbie i wstydzie bólem który stworzyłeś gdy żyłeś 

czyściec gdzie czas przemyśleń za swoje wybory doprowadzi cię przez czas nieskończony do samosądu za to gdy byłeś zły gdybyś mógł tam przejrzeć 

na oczy co chorym było 

to czeka cię może 

i po nieskonczonej wieczności pokuty w tym stanie gdzie sam wrzucasz życie swoje na wagę gdzie nic nie liczy się i nie ma nic tylko ty i twój żywot którym żeś żył 

gdy porównasz się do siebie to staniesz przed odwiecznoscia gdzie zrozumiesz i raj ze szczęściem gdzie mieszkaniem jest Boskie serce pelne jedynie w miłości uczucie gdzie zło jest jedynie wspomnieniem które było a nie jest 

a jeśli nie zobaczysz w czysciu siebie 

nie przejrzysz oczami duszy nje skruszysz lodów arktyki gdzje zimnem byles innym gdzie serce z kamienja nie dostanie pożywienia z krwi ciepłej 

bogatej 

w tlen

gdzie nie zobaczyez w sobie jakim jesteś 

i wciąż 

nie 

dowiesz się gdzie żyłeś i szedłeś w grzech to Lucyfer wciąż czeka na te ślepe 

zimne pełne czarnej cmentarnej zgniłej wody żywoty

i zaszczycisz piekło gdzue poczujesz ciężar zła własnej istoty

nazwij to karmą 

Ojciec z Synem i Duchem to zważą

co chocby

choćby zawibrowało ci myślą pod czaszką 

co padło z ust twoich słowem 

szeptem krzykiem 

co.uczyniles sobie 

co zrobiłeś ze swoim życiem 

sobie i osobje innej

Jak l

odważniki zobaczysz wtedy swoje wybory 

czy czujesz czym karmisz świat 

czy świat wypełniasz złem czy dobrym

czym karmisz przestrzeń wszechświata 

gdzie wibracja każda którą 

popchnąłeś w świat 

niepodważalnym będzie 

ot tak

Szale Wagi Sądu Ostatecznego

będą pełne w ciebie i to jedyny czas gdzie tylko ty będziesz się 

liczył

przypomni każdy zapomniany moment

choćby najchszą myślą przeszła ci Twoją 

przez głowę 

choćbyś 

niewiedział że żyłeś w uczynkach jak 

i tych dobrych jak i grzechach przeciw miłości 

gdzie na szalę wagi wrzuci cię 

w nagiej prawdzie 

całej 

okazałości 

gdzie to będzie przyznanie się do siebie 

chocbys chciał to już 

nie oszukasz 

siebie 

 

i będziesz 

wiedzieć 

czemu

ostateczności los jaki cię czeka to kara ciężka i zimna w piekłach i otchlaniach gdzie rany zadają ci zgodne z tym jakie przyszedłeś zadawać 

czy szansa na otwarcie serca i rozpalenie duszy w czysciu gdzie jeszcze możesz się 

wzruszyć i żalem odpokutować co złe nie dokonca przeważyło 

twojego co jak twoja dobra strona też ważyła w oczach Ojca Ducha Syna

a finał którym jest raj to już tajemnica jak czuć tylko miłość która 

wypełnia nas

czas Wagi odwagi

Bóg wszystkiemu raj wymarzył

może i diablom wybaczy gdyby ze zła 

zrezygnowały upadłe Anioły

i po zrozumieniu że życie jest warte tylko miłości 

i dedykowane dobru

skończyły by z chęcią pokus i podpowiadania masom dusz dróg na nieszczęście im.i innym 

gdzie 

liczy się tylko co teraz i tu

Lucyfer sklada

składa ręce 

do modlitwy i przypomina sobie 

słowa spowiedzi 

gdzie policzy niepoliczalne swoje wystepki i grzechy 

 

i wróci pamięcią 

do czasów gdy skrzydła 

pozwalały mu unosić 

się 

w wysokich palacach raju i zwróci 

się 

ten 

pierwszy który 

poszedł 

na bunt 

ku nadzieji że 

koniec beznadzieji powinnien być dla całego 

stworzenia jako cud

i odda Bogu że 

mylac się 

szedł z wojną niepotrze bnie

ot chęć by skończyć pierwsza

 

 

z wojen

skończyć pokojem pierwszy z konfliktów 

bedzie 

przykładem 

dla ludzkości 

żeby nie żyć we wrogoścj

 

trzeba kończyć ten tekst

wiem że głupim 

jeste em że niewiele wiem 

ponad 

nic co lekcją 

jest

oby nie grzech i kara

ale to trzeba się 

starać 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...