pół liścia między kartkami
skrzypiące drzwi butwiejącej szopy
kryją stary angielski spektakl
dym papierosa wyświetla
w słońcu wyblakłe zasłony
i sofę framuga okna
zamienia się w ramy
martwej natury
z wypchanym
bażantem
spękane
gałęzie
świecą
słońcem
startym
zmurszałym
ciepłym
chwila
z gazetą
pożółkłą książką
samotności
chwila
z filiżanką
kawy
i kurzem
wrażeń
we
wspomnieniu
ulotnym
tęsknym
nieosiągalnym
czy to wróci?
wrócisz?
wrócimy?