[wiersz jest kompilacją fragmentów pochodzących z 17 wierszy z tego forum:
- “Ból” autorstwa TTL
- "Cisza" autorstwa Fatalne_przemyślenia
- "gdy jesteśmy jedno" autorstwa andrew
- "Kat" autorstwa kasia652
- "Kawę poproszę" autorstwa Kasjopeja.
- "Klucze" autorstwa wiedźma
- "No cóż…" autorstwa Stukacz
- "Od jakiegoś czasu nie zamykam oczu." autorstwa Benjamin Artur
- "Rozpad bez intencji - prawdopodobieństwo trwania" autorstwa A.Between
- "Rzeczywistość" autorstwa kasia652
- "Sen" autorstwa TTL
- "Stukot" autorstwa ĄyĄy
- "Sznyt" autorstwa orkan11
- "W galerii na piętrze" autorstwa SKINI
- "Wiersz o (nie)miłości" autorstwa krissu
- "Zamknięty na klucz" autorstwa Benjamin Artur
- "Zmęczona tęsknotą" autorstwa Waldemar_Talar_Talar]
Klucz do ciszy:
Zamykasz usta.
Słyszysz własny szum.
On też milczy.
od wielu już lat o tej
samej porze spogląda
przez okno zmęczona
tęsknotą twarz
>Bywał kiedyś ktoś, kto wymawiał słowa
obietnice składał, w które chce się wierzyć<
mająca wciąż nadzieję
ujrzeć kogoś kto zapomniał
często próbuje
zwrócić na siebie uwagę
porwać w nicość
<Stukot>
Dziura w ścianie
Dziura w głowie
<Raz, dwa...>
nieruchome
krzesło spogląda
w lustro -
<trzy.>
wazon na stole
niby nie zwraca
na nic uwagi
<Raz. Dwa. Trzy.>
nie tylko ich spojrzenia
próbują zajrzeć
do myśli
<Raz, dwa, trzy...
Kolejny krok stawiasz-
ty.>
tam
jesteśmy my
tylko dla siebie
brak
do nich zasięgu
gdy
Ten pokój, pokój.
Pożera jak potwór, widza w całości połyka.
Nie ma czasu
Nie ma siły
Jest zmęczenie
Nieobecność
To robi ze mną ten pokój, pokój.
Oczarowanie przychodzi jak warunek
uczy ciszy między zdaniami.
pragnienie przestaje być potrzebne,
a wciąż domaga się miejsca —
jak mebel,
którego nikt nie wynosi.
Gdzieś w mojej głowie jesteśmy razem
byłbyś szczęśliwy - ale to głupie
Wstyd mi
bo wiem że naprawdę to Ty
masz
DORABIANE KLUCZE
Zobaczysz mnie więcej, będziesz chciał mniej, zatem
Nie mów wszystkiego.
Nie musisz mi mówić
że moje ciało nie jest idealne.
Że moje ciało jest fatalne.
Sama sobie jestem oprawcą i katem
Odejść trzeba umieć.
nic nie mogłem zrobić.
Masz dużo odwagi – mi jej brakowało
Wiem, że dokładnie słowa ważysz
Stałem i patrzyłem, jak odchodzisz
Ja, oddany zupełnie, pełzam, skaczę, latam.
I wiesz
mimo całego tego bólu
czuję się jak w domu.
bardzo bym chciał, żebyś wróciła.
– Byś zechciała do mnie przyjść
i się napić
– Nie lubię kawy
- mówię, stojąc z kubkiem w ręce
– Zakochuję się szybciej niż kawa stygnie.
– Nie lubię kawy
– Miłość smakuje kawą
– Chyba nigdy nie nauczę się jej pić.
Jeśli tego nie potrafisz,
po prostu zostań
przy mnie.
Czyj jesteś? Dlaczego nie tęsknisz? Nie płaczesz?
Chciałam powiedzieć – byłam tuż
A teraz zgubiłam siebie. Czy wiesz
Od jakiegoś czasu
nie zamykam oczu.
– Śniło mi się, że w końcu jesteś obok mnie.
tutaj na wyciągnięcie ręki.
– Nie zasnę pewnie wcale tej nocy
– Pocałowałaś mnie
Słyszałem twój głos,
Nawet twój zapach był prawdziwy.
– nie rozumiem się sama
– Bałem się nawet otworzyć oczy
chciałem jeszcze przez chwilę wierzyć,
że zobaczę ciebie leżącą obok mnie.
– A tego najbardziej się boję —
ktoś dotyka sobą Twego ciała
– Nie było twojego ciepła.
Nie było twojego oddechu.
Nie było twojego głosu.
– Gdy ja w kieliszku łzy mieszam z winem
W samotnym łóżku o trzeciej trzydzieści
Była tylko cisza.
I puste miejsce obok mnie,
- jedyne miejsce,
w którym mogę cię teraz przytulić
– Ty pewnie właśnie zasypiasz przy innej
– ...to sen.
– budzę się
– No cóż…
– No cóż…
Rozpłynąć się
i już nigdy nie wrócić
trzeba umieć.
Zostałem w ciszy
Bo przecież
ma zamknięte usta.
I oczy też ma zamknięte.
– w chwili, gdy odeszłaś.
Każdy wdech boli
– już nigdy nie będę
– A ja?
– Nigdy.
– Ten ból nie mija.
– Oddychasz?
To wystarczy.
[CISZA TO NAJPIĘKNIEJSZY DŹWIĘK]