Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Raz z miłości,
raz ze wstydu,
dwa razy po cichu,
tak że nawet nikt nie zauważył.

 

Raz w kuchni nad ranem,
kiedy lodówka świeciła
jak jedyna życzliwa rzecz na świecie.

 

Raz w autobusie,
między obcymi kurtkami
i zapachem mokrej wełny.

 

Raz od jednego zdania,
powiedzianego spokojnie,
jakby nie mogło niczego zniszczyć.

 

I jeszcze kilka razy
w miejscach całkiem zwyczajnych,
przy bankomacie,
na przejściu dla pieszych,
podczas wybierania pieczywa
w zbyt jasnym sklepie.

 

Człowiek nosi te śmierci w sobie
warstwami,
jak stare paragony
w kieszeniach zimowego płaszcza.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...