Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

JakubK

Użytkownicy
  • Postów

    9
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez JakubK

  1. Równo pada deszcz. Jakby ktoś zapisał niebo w brajlu dla ślepego Boga, który nie chciał już patrzeć. Jakby świat próbował się wypłakać bez jęku, bez patosu, po prostu zacząć od nowa, od wody. Na szybach rozmazuje kontury, rzeczy za oknem przestają być konkretne. Bo przecież konkretność jest sprawą światła. Nie pyta, czy może i nie rozróżnia pól od miast, winy od bruku. Jest sprawiedliwy jak nicość i tak samo kojący. Na dachu dudni równość, na trawie pisze spowiedź, na języku zostawia ślad metalu. Jak po słowie, które ugrzęzło w gardle i już nie wróci.
  2. Miasta świecą całą noc, jakby bały się zostać same ze sobą. Neony, ekrany, witryny, wielka iluminacja pustki. Człowiek współczesny nie potrzebuje już gwiazd. Wystarczy mu odbicie własnej twarzy w czarnym szkle telefonu. Patrzą bez końca. W cudze życie, w cudze ciała, w cudze śniadania i katastrofy. Nigdy wcześniej, samotność nie była tak dobrze podświetlona.
  3. Ktoś przede mną liczy drobne. Za mną ktoś patrzy na zegarek. I jeszcze ktoś poprawia koszyk, jakby ustawienie rzeczy, miało ostateczne znaczenie. Wszyscy jesteśmy w kolejce, po coś więcej niż chleb i mleko. Ale nie mówimy tego głośno. Bo może właśnie to milczenie, trzyma nas jeszcze w całości.
  4. W przeciwieństwie do ludzi koty umierają powoli. W kącie, w ciemności, dyskretnie, z dala od ludzi. Koty nie chcą sprawiać kłopotu. Nie chcą zawracać głowy swoim umieraniem. Najczęściej odchodzą, znikają z domu na dzień lub dwa. Umierają gdzieś w ciszy, skulone w kłębek. To ich prywatna sprawa.
  5. Nie pamiętam momentu, w którym to się zaczęło. Może nie było początku, tylko powolne przesuwanie granic, które i tak były umowne. Najpierw mniej rozmów, potem krótsze zdania, na końcu same spojrzenia, których nikt nie chce tłumaczyć. Zostają gesty, ale one też się zużywają, jak przedmioty bez gwarancji. Stoję naprzeciwko Ciebie i widzę kogoś, kto jeszcze chwilę temu był konieczny. Teraz jest tylko obecny.
  6. Robotnicy rzeźni mają ręce we krwi. Robotnicy rzeźni muszą wyjść o świcie, żeby wrócić o zmierzchu. Żeby zjeść obiad, żeby zasnąć przy stole i obudzić się w nocy i czuć, że nadal śmierdzi. Robotnicy rzeźni nie myślą o niczym, tylko o rzeźni i o śmierdzących rękach. I o dziewczynie, której nigdy nie pokochają i o tym, jak pachnie świeżo wyprane prześcieradło w jej łóżku. Robotnicy rzeźni śnią o rzeźni. Wszystko jest rzeźnią.
  7. Przeszliśmy obok siebie bez słowa, jak dwa koty na dwóch różnych dachach. Ty nie patrzyłaś, ja też nie. Tylko księżyc rzucał wspólne cienie. Znał nas lepiej, niż my siebie.
  8. @viola arvensis z pełną pokorą, uprzejmie dziękuję
  9. Twoje tajemnice śpią w załomach świtu, w cieniu dłoni zamkniętej na wpół. Nie pytam, milczenie jest miękką przystanią, gdzie słowa toną bez śladu. Moje tajemnice wędrują po zmierzchu, przyczajone w oddechu nocy. Nie zdradzam, cisza ma kształt cienia, który splata się z twoim snem. Spotykają się czasem przypadkiem na krawędzi spojrzeń. Pod powiek drżeniem. Lecz nie padają pytania, nie trzeba odpowiedzi. Ty wiesz, ja wiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...