Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Postrach sieją –

    ruchome piaski!

Krzycz zanim zwieją -

o pomoc twe wrzaski.

 

Biada ugrzęźniętemu,

po pas w srogim piachu 

Co sypie lawiny strachu;

Na pewną śmierć wziętemu,

On zaś milczy.

 

Co sił niechaj woła,

Aż odsiecz przybędzie!

Kto rękę poda przybłędzie

Kiedy piasek go schował,

a On w milczeniu trwa.

 

Postrach sieją –

    ruchome piaski!

Krzycz zanim zwieją -

o pomoc twe wrzaski.

 

Rozgląda się i główkuje;

Cóż tu zrobić należy,

gdy po pas już w grobie leży

i z wolna do piekła wkopuje,

Ni słowem piśnie.

 

Kłody się chwyta -

ta zaś zapada,

a na każdym kroku zdrada

lecz o pomoc nie spyta; 

Milczy wciąż twardo.

 

Postrach sieją –

    ruchome piaski!

Krzycz zanim zwieją -

o pomoc twe wrzaski.

 

Już siły swe traci,

choć mężnie to znosi;

Już ku niebu głowę wznosi

Tam - do swoich braci,

Którzy również milczeli…

 

Kiedy łezki strumień szepcze,

iż się zrobić nic nie dało

Kiedy piach przykryje ciało,

On zaś wzrokiem drepcze –

po ścieżce ciszą usłaną.

 

Postrach sieją –

    ruchome piaski!

Krzycz zanim zwieją -

o pomoc twe wrzaski.

 

Wtem dostrzega gałąź młodą,

co się skryła przed nim chytrze

Gorzkie łzy nadzieją wytrze –

była tuż nad jego głową, 

Przerywa milczenie.

 

Parska lekko śmiechem,

iż nie dostrzegł jej u góry;

Na nic były męki, trudy 

I z najszczerszym uśmiechem,

Wygrzebuje z piachu.

 

Już mu nie wrogie –

    ruchome piaski,

Bo spokój i zdrowie -

cenniejsze niż wrzaski.

 

Nagle za drzewem dostrzega,

obóz pełni ludzi;

Kiedy sam się miotał, trudził -

na ich pomoc nie czekał,

słowa nie wydusił.

 

On zaś się tym nie przejmuje,

choć i tuzin do pomocy –

mogło rąk swych użyć mocy;

Nic nie wiedział – nie żałuje, 

a wystarczyło krzyknąć…

 

Już mu nie wrogie –

    ruchome piaski,

Bo spokój i zdrowie -

cenniejsze niż wrzaski.

 

Spokojnym jest ten,

co ujrzawszy oczy kata

Kiedy inni w tarabany bili

On z grobowca pieśń triumfalną zagrał,

Na strunach swego milczenia.

 

Po cóż się trudzić? – ktoś zapyta

Wpierw niech sobie wyobrazi 

co by zrobił człek poddany,

Kiedy pusty las mu dany

A piach go za nogi chwyta…

 

Zaś on jest tym – kto za wcześnie nadzieję swą stracił.

 

Temu nie straszne – 

    ruchome piaski

Kto krzyki i wrzaski

    na koniec zachował.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...