Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Jest piękny majowy dzień.  
Siedzę obok ciebie, rozmawiamy.  
Dziś pełno ciepła i słów miłości, które kieruję do Ciebie, mamo.  
Widzę w Tobie nie tylko kobietę, matkę czy rodzica, ale przede wszystkim człowieka.  
Dziś są czerwone róże, a obok nich jestem ja – tu przy Tobie.  
Podziwiam Twój uśmiech, dobroć, wszystko to, co płynie z Twojego serca.  
Przygotowałem dla Ciebie wiele niespodzianek, by serce cieszyło się jeszcze bardziej.  
Od chwili moich narodzin jesteś przy mnie, zawsze byłaś i zawsze będziesz moją podporą.  
Kto, jak nie Ty, dał mi najpiękniejszą matczyną miłość na świecie?  
Twoje lata pełne poświęcenia dla naszej rodziny zasługują na więcej niż nie jedno serce – zasługują na nieskończoną wdzięczność.  
Każdy dzień jest inny, zmienia się w swój unikalny sposób, ale myśli o Tobie pozostają niezmienne – będą zawsze i na zawsze trwały.  

 

 

 

                                                                                                                                                                           Lovej . 2026-05-26

 

                   Inspiracje . Matka 

Opublikowano

@andrew Dzień dobry 

 

                    Dziękuję za miłe słowa o moim wierszu . 

 

                      Tak mama szczęśliwa . 

                

                          Miłego dnia .Pozdrawiam 

Opublikowano

@lovej Twoje wiersze są absolutną antytezą treści zawartych w moich utworach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kiedy ja piszę o smutku, cierpieniu i złych mocach, Ty opowiadasz o szczęściu, miłości i mocy dobra.

Wtedy pierwsza myśl, która wpada mi do głowy to "Czemu te wiersze zawsze muszą być takie radosne? "

Ale po chwili się zastanawiam "Czemu moje wiersze zawsze muszą być takie smutne?"

Może mi kiedyś też uda napisać się coś radosnego...

Pozdrawiam

Opublikowano

@Rinimod Ikcyżuk Witam

 

                                   Pisząc wiersz , to piszę to  co mam w sercu . 

 

                                  Uważam ,że prawdziwe wyznanie czy uczucie jest dobrem . 

                                  To wtedy przekładam to na wiersz . 

 

                                     Dziękuję za miłe słowa o moim wierszu . 

                                        

                                          Miłego dnia . Pozdrawiam 

@Jacek_Suchowicz  Witam

 

                                   Dziękuję za miłe słowa o moim wierszu . 

 

                                    Miłego dnia . Pozdrawiam 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...