Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
LessLove

LessLove

 

Panie,

Czy  grzeszę, gdy Ciebie pożądam

Ciebie-lasu, ciebie-nieba i rzeki

Wiosny - kobiety, nadziei i jesieni

Radości zachwytu naszym owocem

 

Każdy oddech zachwyca się Tobą

Z ufnością umieram nocą i rodzę się rano

Marzę i trudzę się, nad tym co się rozpadnie

Kocham owoce trudu i miłości

A Ty, co dzień, na nowo malujesz

Pędzlem stawiasz chmury i piegi na nosach

Uczysz ptaki pieśni, a strumienie szumieć

Serce mi oddajesz, gdy mojego nie starcza

Dajesz pożądanie i spełnienie w porę

Nie przestajesz słuchać, kiedy mówię: pragnę

A pewność, kiedy obiecuję, że uczynię, wezmę

Panie, czy Ty nie grzeszysz tą miłością do mnie?

 

Panie,

Twojej cnoty i mojego grzechu,

narodzin światów i wszystkich oddechów,

Który Wszystkim Jesteś, poza mną i we mnie

Zachwycam się Tobą do utraty tchu

Z grzechem próby rozumienia 24h  

Spowiadam się w Tobie, że się zakochałem

I nie obiecuję poprawy

 

Bez lęku i wstydu, bez poczucia winy, 

Z  pychą i z dumą właściciela. Jestem... jak Ty?

Zakochałem się do nieprzytomności, do krańców niebytu

W tym czego dotykam i w tym, czego nie dosięgnę

Nadaję światu imiona, tworzę fatamorgany

Macham ramionami, kijem rzeźbię w wodzie

 

Ciebie i siebie sobie przypominam

Przed majestatem gór i oceanów,

Przed bezbronnością dzieci i kwiatów

Pod miriadami płonących gwiazd, które sycisz

Przed wszystkim, co ledwie echem Twojej woli.

Klękam i kocham, jak potrafię, a jeszcze nie umiem

Chciałbym więcej, mądrzej, piękniej… jak Ty?

 

Tak niedawno przebiłem skorupkę,

Tak niedługo wrócę, tylko się nacieszę,

Nie do syta przecież, jak człowiek

Cudem, na który chciałbym zasługiwać

W pragnieniach, które sam próbuję spełniać,

W przyrzeczeniach, które łamię za łatwo

 

Cudem jest świat, który nam dałeś, bo przemija.

Panie, nie chcę do raju.  Ja chcę w nim pozostać.

 

LessLove

LessLove

 

Panie,

Czy  grzeszę, gdy Ciebie pożądam

Ciebie-lasu, ciebie-nieba i rzeki

Wiosny - kobiety, nadziei i jesieni

Radości zachwytu naszym owocem

 

Każdy oddech zachwyca się Tobą

Z ufnością umieram nocą i rodzę się rano

Marzę i trudzę się, nad tym co się rozpadnie

Kocham owoce trudu i miłości

A Ty, co dzień, na nowo malujesz

Pędzlem stawiasz chmury i piegi na nosach

Uczysz ptaki pieśni, a strumienie szumieć

Serce mi oddajesz, gdy mojego nie starcza

Dajesz pożądanie i spełnienie w porę

Nie przestajesz słuchać, kiedy mówię: pragnę

A pewność, kiedy obiecuję, że uczynię, wezmę

Panie, czy Ty nie grzeszysz tą miłością do mnie?

 

Panie,

Twojej cnoty i mojego grzechu,

narodzin światów i wszystkich oddechów,

Który Wszystkim Jesteś, poza mną i we mnie

Zachwycam się Tobą do utraty tchu

Z grzechem próby rozumienia 24h  

Spowiadam się w Tobie, że się zakochałem

I nie obiecuję poprawy

 

Bez lęku i wstydu, bez poczucia winy, 

Z  pychą i z dumą właściciela. Jestem... jak Ty?

Zakochałem się do nieprzytomności, do krańców niebytu

W tym czego dotykam i w tym, czego nie dosięgnę

Nadaję światu imiona, tworzę fatamorgany

Macham ramionami, kijem rzeźbię w wodzie

 

Ciebie i siebie sobie przypominam

Przed majestatem gór i oceanów,

Przed bezbronnością dzieci i kwiatów

Pod miriadami płonących gwiazd, które sycisz

Przed wszystkim, co ledwie echem Twojej woli.

Klękam i kocham, jak potrafię, a jeszcze nie umiem

Chciałbym więcej, mądrzej, piękniej… jak Ty?

 

Tak niedawno przebiłem skorupkę,

Tak niedługo wrócę, tylko się nacieszę,

Nie do syta przecież, jak człowiek

Cudem, na który chciałbym zasługiwać

W pragnieniach, które sam próbuję spełniać,

W przyrzeczeniach, które łamię tak łatwo

 

Cudem jest świat, który nam dałeś, bo przemija.

Panie, nie chcę do raju.  Ja chcę w nim pozostać.

 

LessLove

LessLove

 

Panie,

Czy  grzeszę, gdy Ciebie pożądam

Ciebie-lasu, ciebie-nieba i rzeki

Wiosny - kobiety, nadziei i jesieni

Radości zachwytu naszym owocem

 

Każdy oddech zachwyca się Tobą

Z ufnością umieram nocą i rodzę się rano

Marzę i trudzę się, nad tym co się rozpadnie

Kocham owoce własnego trudu i miłości

A Ty, co dzień na nowo malujesz krajobrazy

Pędzlem stawiasz chmury i piegi na nosach

Uczysz ptaki pieśni, a strumienie szumieć

Serce mi oddajesz, gdy mojego nie starcza

Dajesz pożądanie i spełnienie w porę

Nie przestajesz słuchać, kiedy mówię: pragnę

A pewność, kiedy obiecuję, że uczynię, wezmę

Panie, czy Ty nie grzeszysz tą miłością do mnie?

 

Panie,

Twojej cnoty i mojego grzechu,

narodzin światów i wszystkich oddechów,

Który Wszystkim Jesteś, poza mną i we mnie

Zachwycam się Tobą do utraty tchu

Z grzechem próby rozumienia 24h  

Spowiadam się w Tobie, że się zakochałem

I nie obiecuję poprawy

 

Bez lęku i wstydu, bez poczucia winy, 

Z  pychą i z dumą właściciela. Jestem... jak Ty?

Zakochałem się do nieprzytomności, do krańców niebytu

W tym czego dotykam i w tym, czego nie dosięgnę

Nadaję światu imiona, tworzę fatamorgany

Macham ramionami, kijem rzeźbię w wodzie

 

Ciebie i siebie sobie przypominam

Przed majestatem gór i oceanów,

Przed bezbronnością dzieci i kwiatów

Pod miriadami płonących gwiazd, które sycisz

Przed wszystkim, co ledwie echem Twojej woli.

Klękam i kocham, jak potrafię, a jeszcze nie umiem

Chciałbym więcej, mądrzej, piękniej… jak Ty?

 

Tak niedawno przebiłem skorupkę,

Tak niedługo wrócę, tylko się nacieszę,

Nie do syta przecież, jak człowiek

Cudem, na który chciałbym zasługiwać

W pragnieniach, które sam próbuję spełniać,

W przyrzeczeniach, które łamię tak łatwo

 

Cudem jest świat, który nam dałeś, bo przemija.

Panie, nie chcę do raju.  Ja chcę w nim pozostać.

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...