Brakuje mi odwagi
żeby dotknąć
kuli
spowitej obrazami
Turla się po podłodze
Zygzak
od ściany do ściany
Jakby czegoś szukała
Krzyczę
A krzyk
otula mnie
wełnianym kocem
Bujam się
w przód
i w tył
Przeciążenie
Ciało grzeje się
za mocno
Umysł także
Gdzie jesteś
Zwarcie
Zwarcie
Alarm
Myśli migają
jak wadliwe szkło
I nagle
koszmar znika
płaczę
w poduszkę.