Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wieczór zadymił jak oddech
zwierza, nieświeży i zły.
Wiał z czarnej paszczy nieba,
frunęły gwiazdy ostre jak kły.

 

Były w nas noce zamienione
w sen, orbity-odcięte ramiona.
Były jak okna otwarte w śmierć,
jak urwane od ciał imioma.

 

I szliśmy niepewnie. Światło
księżyca wyciosane w gryf
rosło w drogę, droga w troskę,
w kształt ciemnych prespektyw.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...