Pewna pani w uszytym
przez krawcową ubraniu.
Rozpiętym płaszczu swetrze żakiecie
Z dwiema torbami siatami zakupów
i notatkami,
czego więcej, nie wiem.
Nikt jej jak gdyby,
choć mógłby,
nie podrzuca
Tych parę kroków jak pornografia.
Z wyjętym mózgiem
szczur na chodniku.
Nikt go nie widzi.
Całe życie
w klatkach.