Kiedy zjawiła się na jego drodze,
wiatr był zimny i padało.
Połknęła go jak wodę,
połknęła go jak wodę,
choć wcale tego nie chciała.
Potem pociągnęła go do siebie,
wiatr był zimny i padało.
A on patrzył w nią jak w niebo,
patrzył w nią jak w niebo,
choć wcale tego nie chciała.
Kiedy odchodziła z jego drogi,
wiatr był zimny i padało.
Nie wiedziała, co się z nim stanie,
co się z nim stanie,
choć wcale tego nie chciała.