Nie mam dużo, mówiąc szczerze,
raczej biednym niż bogatym,
jednak ciągle mam za wiele,
wrzeszczą z kątów zbędne graty.
Tym, co więcej im potrzeba,
ani trochę nie zazdroszczę.
mi wystarczy kromka chleba
i codzienny życia pośpiech.
Otoczony przez bogaczy,
którzy patrzą na mnie krzywo
i wytykać chętnie raczą,
że się możniej żyć powinno,
czuję czasem się ciut gorzej,
ale nigdy, z żadnej biedy,
nie zakwita w mojej głowie
chwast zazdrości niepotrzebny.
Żyjcie sobie w swych pałacach
i się woźcie powozami,
mi wystarcza prosta praca,
kiedyś wszyscy się zrównamy.
I choćbyście się wynieśli
ponad szczyty, ponad życie,
szkoda dla was jednej chwili
mej zazdrości nie wzbudzicie.