Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

Wzlatuję i osiadam z kurzem,

który lato przyniosło na butach.

Szybuję, jakby z wiatrem niesiony,

całując stóp twoich odbicia.

 

Echem głośnym niesiony,

co od drzew i skał się odbija.

Siadam i kraczę między wrony,

tak jak one, snując blady strach.

 

Jedno życie, jeden świat,

jedna miłość, jeden kwiat.

 

W stracha juchę obleczony,

wyję z wiatrem w świata szmat.

Gasnąc w oddali jak świetliki —

nikt nie zdoła pokochać cię tak.

 

A może po mnie samotność zapłacze

lub sypnie garścią ziarna,

by mogła na nowo się narodzić,

nasza miłość jak gwiazda zaranna…

 

 

 

 

Wzlatuję i osiadam z kurzem,

który lato przyniosło na butach.

Szybuję, jakby z wiatrem niesiony,

całując stóp twoich odbicia.

 

Echem głośnym niesiony,

co od drzew i skał się odbija.

Siadam i kraczę między wrony,

tak jak one, snując blady strach.

 

Jedno życie, jeden świat,

jedna miłość, jeden kwiat.

 

W stracha juchę obleczony,

wyję z wiatrem w świata szmat.

Gasnąc w oddali jak świetliki —

nikt nie zdoła pokochać cię tak.

 

A może po mnie samotność zapłacze

lub sypnie garścią ziarna,

by mogła na nowo się narodzić,

jak miłość do Ciebie gwiazda zaranna…

 

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...