Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Andrzej_Wojnowski

Andrzej_Wojnowski

Przyszedł maj

cicho, bez zapowiedzi

w dłoniach niósł zapach

i światło nadziei

 

Jedną ręką odgarnął

włosy z mojej twarzy

a drugą rozsypał

kwiaty starych marzeń

 

Przyszedł maj

i coś we mnie drgnęło

jakby zimno

straciło znaczenie

 

Gdy wypuścił

ptaki z ukrytej kieszeni

cicho szepnął

„te ptaki spełniają marzenia”

 

Kika snów

na ziemi rozłożył

takich zwyczajnych,

aż byłem zdziwiony

 

„Weź je ze sobą

nie bój się tych dróg,

na końcu jednej

odnajdziesz swój dom”

 

Potem się  uśmiechnął

jak złodziej

co jednym spojrzeniem

okrada duszę

 

Maj pachnący nadzieją i bzem

i szaleństwem

i cichym

„że muszę”

Andrzej_Wojnowski

Andrzej_Wojnowski

Przyszedł maj

cicho, bez zapowiedzi

w dłoniach niósł zapach

i światło nadziei

 

Jedną ręką odgarnął

włosy z mojej twarzy

a drugą rozsypał

kwiaty starych marzeń

 

Przyszedł maj

i coś we mnie drgnęło

jakby zimno

straciło znaczenie

 

Gdy wypuścił

ptaki z ukrytej kieszeni

cicho szepnął

„te ptaki spełniają marzenia”

 

Kika snów

na ziemi rozłożył

takich zwyczajnych,

aż byłem zdziwiony

 

„Weź je z sobą

nie bój się tych dróg,

na końcu jednej

odnajdziesz swój dom”

 

Potem się  uśmiechnął

jak złodziej

co jednym spojrzeniem

okrada duszę

 

Maj pachnący nadzieją i bzem

i szaleństwem

i cichym

„że muszę”



×
×
  • Dodaj nową pozycję...