Wybrała ją.
Dzień wcześniej upatrzyła sobie
jej krągłe ciało i szybkie nogi.
Rankiem otworzyła drzwi,
by ta ostatni raz dotknęła zielonego poranka.
W objęciach nieczułych ułożyła głowę jej na boku.
W miodowych oczach zatrzymał się promień.
Krew przytuliła policzek do wilgotnej ziemi.
Miodowe oczy dalej patrzyły na słońce.