X dąży do granicy w nieskończoności
Y twierdzi, że nie powinno być granic
Rozpędzone umysły zderzają się
przy świetle błyskawic.
Te niestabilne układy – wzdychają cyrkle
– niby niestabilne, od nas jednak trwalsze
niby oddziałują słabo,
a wszystko przy nich słabsze.
X narzeka na zbiór niezupełny
Y narusza przestrzeń Hilberta
Przyspieszone umysły szukają
wersu, w którym tkwi ich puenta.
Daj im w końcu ten dom – jęczą cyrkle
– nawet obsypany złotem;
uciekną z niego tylko po to, by spojrzeć
na to samo, lecz pod innym kątem.
X chce być pierwszy, żeby nie dać się rozłożyć
Y chce się mnożyć, by nie spocząć na dodatkach
Niespokojne umysły pragną potęgi,
a przecież same są w ułamkach.