Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wszechświat

 

Nikt nie wie czy istnieje jeden wielki wszechświat, czy może też istnieją jakieś wszechświaty równoległe. Ten widzialny wszechświat jest jeden: miliardy galaktyk, tryliony gwiazd... . A wiele gwiazd ma własne układy planet. Czy zatem jest możliwe to, iż jeszcze gdzieś istnieje życie podobne w formie do tego, jakie znamy? Jeden z pierwszych badaczy wszechświata już w okresie renesansu rzucił oficjalnie taką myśl, że Bóg mógł stworzyć życie w innym układzie gwiezdno – planetarnym, a był głównie filozofem religii. Obserwował słońce i planety naszego układu gwiezdnego. Był wnikliwym badaczem „nieba”, nieboskłonu czy firmamentu. Od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu i doszło do znacznej ilości odkryć astronomicznych, a jednak wciąż czekamy na „wiadomość” od istniejącego gdzieś tam w kosmosie życia. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dane na ten temat, a jedynie niejasne intuicje, domysły, hipotezy oparte o naszą nieokiełznaną fantazję.

 

Liczące się grono naukowców wysuwa hipotezę, że wszechświat powstał około 13,5 miliarda lat temu skutkiem „wielkiego wybuchu” materii. Podobno od tego momentu stale się rozszerza, aby później się kurczyć. Jeszcze inna hipoteza głosi, iż wszechświat wcale się nie rozszerza i nie kurczy tylko jest stabilny choć w swojej postaci stale zmienny, zmienny pozornie. Alternatywną teorią jest ta mówiąca, że wszechświat powstał na pewnej przestrzeni czasu wynoszącej nie miliardy, nie miliony ale tysiące lat. Może świadczyć o tym nasza planeta, ziemia i inteligentne życie, które na niej powstało. Wszechświat nic o sobie nie wie, natomiast my, ludzie, zamieszkujący planetę wiemy o wszechświecie więcej niż on sam o sobie. Gdyby nie „zasada antropiczna” w ogóle nie byłoby mowy o wszechświecie. Istniałby sobie nie ujęty w żadną dyscyplinę naukową. Zatem gdyby nie istniała stała grawitacja, stała prędkość światła w próżni i tzw. „stała Plancka”, wszechświat by nie istniał, czyli nie istniałaby świadomość o wszechświecie we wszechświecie. I w ten oto sposób myślenia mamy wszechświat godny podziwu, ogromny, wspaniały. Prawdopodobnie dzieło „inteligentnego projektanta”. Warto spojrzeć jeszcze na układ planetarny naszej gwiazdy, słońca i na krążące wokół niego planety różnych rozmiarów i rozmaitej materii. Choć tak bardzo różniące się od siebie planety, każda odgrywa ważką rolę w układzie planetarnym.

 

Na przykład Jowisz, który pełni m. in. rolę „pochłaniacza” wszelkich, kosmicznych „śmieci” jest największą kulą gazową i to z tego powodu jego siła przyciągania jest tak wielka. Ma liczne księżyce; na jednym z nich podobno jest woda. Czy to przypadek, że pełni on rolę takiego „odkurzacza” i pozwala ziemi na spokojne trwanie, nie niepokojone przez komety, planetoidy i inne „śmieci” kosmiczne. Ziemia... jedyna planeta pełna życia, położona niezbyt blisko słońca i nie za daleko: czyżby też przypadkiem? Czy można policzyć ile gwiazd ma własne układy planetarne, a ile ich nie ma w ogóle? W galaktyce są tryliony gwiazd, a galaktyk mamy trudną do policzenia ilość. Naukowcy skonstruowali nawet specjalne urządzenia emitujące sygnały informacyjne w kosmos, w nadziei, że jakaś inteligentna, obca cywilizacja odpowie na nasze sygnały wysyłane z ziemi. Jak dotąd panuje „grobowa cisza”. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy sami w tym ogromnym wszechświecie: żadnych kosmitów ni widu ni słychu. Niektórzy spekulanci popularnonaukowi wysnuwali teorie na temat piramid egipskich czy Płaskowyżu Nasca, tajemniczych „kręgów w zbożu”. I co? I nic... . Nadal ziemia krąży po orbicie samotnie. Jednak wszystko wydaje się mieć jakiś cel, cel ukryty, nieoczywisty, nasuwający się człowiekowi myślącemu. Człowiek, skoro został obdarzony rozumem musi mieć jakiś cel swojej egzystencji we wszechświecie, musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje? Gdyby życie na ziemi było bezcelowe nie posiadałoby przecież umysłu tak uporczywie domagającego się odpowiedzi na to pytanie.

 

 

Opublikowano

@Maciej Szwengielski Tak, proszę Pana, ale nie. Może niezbyt jasno się wyraziłem, ale jaśniej nie potrafię ;) Dygresyjnie tylko nadpiszę, że nieprawdą jest, że gdyby nie istniały zasada antropiczna i stała Plancka, to nie byłoby Wszechświata. Byłby. Jeszcze 200 lat temu tych opisów nie było, ale świat miał się dobrze. 

A teraz clou. Otóż pisze Pan "Człowiek /.../ musi znaleźć odpowiedź na dręczące jego pytanie: po co istnieje". Nie, niczego nie musi. Do życia powołują nas rodzice, poprzez akt miłości. Po co? A bo pragną mieć potomstwo. Piszę z autopsji. Jakie pytania dręczą bobaska? Przede wszystkim gdzie jest cycuszek. Czyli owo pytanie "po co żyje", pojawić się może o wiele później. Może, ale nie musi. Dla mnie np. pytanie "po co" jest sztuczne i pozbawione sensu. Tak samo jak problem liczby diabłów na główce szpilki. Oczywiście zastanawiać się można nad tym "po co żyć", ale, no właśnie, po co? No chyba, że komuś to sprawia przyjemność. I kończąc, zapewniam Pana, że w naszej cywilizacji są miliony problemów, których rozwiązanie dałoby ludzkości o wiele więcej korzyści, niż odpowiedź na Pańskie pytanie "po co żyć?".

 

Opublikowano

@Zbigniew Polit Dwieście lat temu nikt nie mówił o "zasadzie antropicznej". Lecz dwieście lat temu obowiązywały te same elementy praw fizyki (prędkość światła; stała grawitacja; stała Plancka), które umożliwiały zaistnienie takiej istoty, jaką jest człowiek myślący. Bardzo sprytnie zmanipulował Pan moją wypowiedź, usuwając przymiotnik "myślący" (cyt.: Człowiek /.../ ...).  Otóż dla człowieka MYŚLĄCEGO pytanie po co istnieje, stanowi fundamentalne pytanie, na które MUSI znaleźć odpowiedź. 

W dzisiejszej dobie słowo MIŁOŚĆ bywa rozumiane wielorako. Miłość bywa mylona z namiętnością czy z "popędem płciowym". Często dzieci poczynają się w oparciu o "popęd płciowy", zachciankę erotyczną, chęć przeżycia niezobowiązującej "przygody erotycznej". Jakie pytania dręczą bobaska drącego się w niebogłosy, w plastikowej torbie, na śmietniku? Gdzie jest mama...? Otóż to! Gdzie jest teraz mama...? W jakim feministycznym meandrze "chorego rozsądku".

Zrównanie żartobliwego pytania św. Tomasza z Akwinu "Ile ANIOŁÓW zmieści się na główce od szpilki?" z fundamentalnym pytaniem: "po co istnieję?", stanowi kolejne, świadome nadużycie z Pana strony.

 

Opublikowano

@Maciej Szwengielski Szanowny Panie, ja nie manipuluję. Staram się pisać b. skrótowo, dlatego pominąłem tego myślącego, bo jak człowiek, to myślący, prawda?

Pan nie kuma, co piszę. Niczego nie zrównywałem. Pisałem, że takie pytania o sens życia, nie mają sensu i podałem przykład z diabłami. Równie dobrze mogłem napisać: "czy hot dog to kanapka", albo "czy ryba odczuwa pragnienie".  Zastanawiać się można, czemu nie? Ale czy nie szkoda czasu? 

Życie nie ma celu. Jedyny cel naturalny, czyli fizjologiczny, to prokreacja. Ergo - rodzimy się, by podtrzymywać gatunek. Tak samo, jak zwierzęta, rośliny, a nawet jednokomórkowce. Ale i tu trudno mówić o celowości. Ja mam trzech synów, i nie czuję, by to było jedynym, czy koronnym moim zamiarem. Też lubię sobie pofilozofować. Ale kontroluję się, bo po prostu szkoda czasu. Może zastanówmy się zatem co zrobić, by ludzie byli mniej agresywni? Ale bez wodolejstwa ... ;) 

Opublikowano

@Zbigniew Polit Zastanawiam się nad Pańskim, jedynym celem życia jakim jest prokreacja. Przychodzi mi na myśl zjawisko entropii w naturze, w przyrodzie. Gatunki miast się mnożyć wymierają. Myślę, że w gatunku stworzenia, jakim jest homo sapiens wpisana jest śmierć nie tylko osobnicza ale i całego gatunku (prędzej lub później - "koniec świata"). Zatem taką formą entropii może być atomowa hekatomba. Niektóre ideologie (ekologizm) starają się wmówić, że człowiek to "błąd w ewolucji gatunków" i zmierzają do eliminacji homo sapiens. Relatywizując etykę zgodną z "prawem naturalnym" starają się uniemożliwić prokreację. 

 

Moim zdaniem, jedynym sposobem na to aby ludzie byli mniej agresywni w stosunkach międzyludzkich jest praktykowanie religii katolickiej. Inna droga jest iluzją. Czas ucieka; wieczność czeka. Bez wodolejstwa.

 

 

Opublikowano

@Maciej Szwengielski O nie, muszę uściślić. Co innego pytanie, jak Pan to wdzięcznie nazwał "fundamentalne" "po co istnieje", a czym innym są cele w życiu. To pierwsze może zadać jakaś osoba z zewnątrz, ktoś, kto obserwuje ludzi. . Wówczas może dociekać odpowiedzi. I podałem wyjątek, że ewentualnie cel naturalny - utrzymanie gatunku. Zaś pytania o cele w życiu zadajemy sobie sami i jednoznacznie je definiujemy. Ja w życiu mam wiele celów, natomiast nie umiem odpowiedzieć na pytanie "po co żyję", bo się nie da.

Religia katolicka jest osnową jednej z najbardziej agresywnych i krwawych organizacji w historii. Poza tym, praktykowanie tej religii to najbardziej hipokrytyczne  zachowania społeczne człowieka. Łamane są wszystkie nauki Chrystusa na każdym kroku. Za przyzwoleniem społecznym i chociażby polskiego Episkopatu. Przykładów są miliony. A po trzecie, KK jest organizacją polityczną, a od polityków trzeba wiać i to szybko. Z naszej rozmowy widzę, że jest Pan oczytanym facetem, zatem chyba wiele tłumaczyć nie musze. Dziwi mnie tylko ta Pańska teza. Chyba, że to Pańska prowokacja dla zabawy. ;) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...