Mężczyźni w garniturach,
Kobiety w kostiumach,
Szare cienie w ciężkich,
starych murach.
Stukają, dzwonią, piszą, liczą.
To papierowi ludzie,
Bez twarzy, są numerami.
Ich twarze bez wyrazu,
kamienne, bez skazy.
Prawdziwy jest zapach parzonej kawy, budzi w nich życie.
Będą obrady!
Przy kwadratowych stołach zasiądą,
by zebrać i zapisać myśli.
Życie na smyczy!
Zegar leniwie wybija godziny.
Papierowi ludzie wychodzą,
Mieszają się w tłumie.
Iluzja pryska.
Budzi się w ich sercach nadzieja.
Nie stukają, nie dzwonią,
nie piszą, nie liczą...
To tylko iluzja bytu w nawiasie.