Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Intersubiektywny

Intersubiektywny

                    Niechże nie uczą mię,gdzie ma ojczyzna,

                    Bo pola,sioła,okopy

                    I krew,i ciało,i ta jego blizna

                   To ślad-lub-stopy

                                                       Cyprian Kamil Norwid

 

                      Po licznych samobójstwach żołnierzy-Rok 1830

ks.Konstanty:

Rozstąpcie się na strony,żołnierze.

Swe ciała pełne niedoli.

Uzdrówcie je dzięki wierze.

Dzięki mej dobrej woli.

Braterska krew przelana.

Już tylko został ich kurz.

Niech moja łaska wam dana

Przepędzi goryczy mórz

Jam ojcem wam,rany leczę

niczym morfina przegonię ból.

To ja sprawuję nad wami pieczę.

Taki rozkład jest ról

Oficer :

Ty,książę,co niczym sęp żerujesz na ziemiach spalonych.

Gdy lud w rozpaczy pogrążony,

Ty szarpiesz nadzieję jak ptak mięsa płaty,

Ty starasz się oblec to w niewinności szaty.

Podajesz się za ojca?Ojca czego?

Ojca bólu niepotrzebnego?

Sępie szkaradny,wróćże do gniazda swego!

Wróćże do miasta ojczyźnianego!

ks.Konstanty:

Igrasz z ogniem ,oficerze.

Prawdy nie widzi twój wzrok.

Wartości w które tak wierzę.

Dla ciebie są niczym mrok.

Oślepłeś,ratunku dla ciebie nie ma!

Dobrze już widzę czego Ci trzeba.

Zabrać człowieka,straże!

Chciałeś dobroci,ją ci ukażę!

(Konstanty wychodzi wraz ze strażnikami i oficerem)

Żołnierz:

Dość nam poniżania,

Dość podłego traktowania,

Dość ludzi straconych,

Dość krzywd nieosądzonych.

Niech serca zabiją nam w rytm wspólny

W rytm nadziei pełnej tęsknoty.

Za światem lepszym niż ten okrutny.

Za światem bez tej ciemnoty.

Rozrachunku czas wybił.

Sprawiedliwości!

Żołnierze:

Sprawiedliwości!

Intersubiektywny

Intersubiektywny

                   Niechże nie uczą mię,gdzie ma ojczyzna,

                   Bo pola,sioła,okopy

                   I krew,i ciało,i ta jego blizna

                  To ślad-lub-stopy

                                                       Cyprian Kamil Norwid

 

                      Po licznych samobójstwach żołnierzy-Rok 1830

ks.Konstanty:

Rozstąpcie się na strony,żołnierze.

Swe ciała pełne niedoli.

Uzdrówcie je dzięki wierze.

Dzięki mej dobrej woli.

Braterska krew przelana.

Już tylko został ich kurz.

Niech moja łaska wam dana

Przepędzi goryczy mórz

Jam ojcem wam,rany leczę

niczym morfina przegonię ból.

To ja sprawuję nad wami pieczę.

Taki rozkład jest ról

Oficer :

Ty,książę,co niczym sęp żerujesz na ziemiach spalonych.

Gdy lud w rozpaczy pogrążony,

Ty szarpiesz nadzieję jak ptak mięsa płaty,

Ty starasz się oblec to w niewinności szaty.

Podajesz się za ojca?Ojca czego?

Ojca bólu niepotrzebnego?

Sępie szkaradny,wróćże do gniazda swego!

Wróćże do miasta ojczyźnianego!

ks.Konstanty:

Igrasz z ogniem ,oficerze.

Prawdy nie widzi twój wzrok.

Wartości w które tak wierzę.

Dla ciebie są niczym mrok.

Oślepłeś,ratunku dla ciebie nie ma!

Dobrze już widzę czego Ci trzeba.

Zabrać człowieka,straże!

Chciałeś dobroci,ją ci ukażę!

(Konstanty wychodzi wraz ze strażnikami i oficerem)

Żołnierz:

Dość nam poniżania,

Dość podłego traktowania,

Dość ludzi straconych,

Dość krzywd nieosądzonych.

Niech serca zabiją nam w rytm wspólny

W rytm nadziei pełnej tęsknoty.

Za światem lepszym niż ten okrutny.

Za światem bez tej ciemnoty.

Rozrachunku czas wybił.

Sprawiedliwości!

Żołnierze:

Sprawiedliwości!



×
×
  • Dodaj nową pozycję...