(Wiersz pisany parę miesięcy po śmierci przyjaciela. Jest on dowodem na to, że tęsknota sama pisze wiersze)
Pływam w morzu - morzu łez,
gdzie zatonęło statków wiele.
Podróż nigdy prosta nie jest -
poświęcasz coś, by osiągnąć cele.
On Posejdon, co je stworzył,
a woda miała smak słodyczy,
wkrótce, bez władcy wir się utworzył,
pełen słonych łez i goryczy.
***
Teraz po kamykach stąpam,
u złocistej plaży boku,
wiem, że Jego tu nie spotkam,
i nie zobaczy ślicznego ów widoku.
Wciąż wracają te wspomnienia,
jak ciepło otulał falami.
Lista jednak zbyt wiele wymienia,
więc to zostanie między nami.
Ach Posejdonie, biada ci biada,
iż nie ujrzysz już piękna Ziemi.
Nikt morza wodami nie włada,
a w mym sercu tęsknota i to się nie zmieni.