Południe wiąże w stogach
słonie o uszach z porcelany
i antylopy — o bielonych rogach —
i ciska na piach.
A one z tych ziaren czynią witraże.
Po witrażach pełznie chłód oddechu.
A oddech z witraży czyni oazę.
Południe wiąże w stogach
słonie o uszach z porcelany
i antylopy — o bielonych rogach —
i ciska na piach.
A one z tych ziaren czynią witraże.
Po witrażach pełznie chłód oddechu.
A oddech z witraży czyni oazę.
Południe wiąże w stogach
słonie o uszach z porcelany
i antylopy — o bielonych rogach —
i ciska na piach.
A one z tych ziaren czynią witraże.
Po witrażach pełzie chłód oddechu.
A oddech z witraży czyni oazę.
Południe wiąże w stogach
słonie o uszach z porcelany
i antylopy — o bielonych rogach —
i ciska na piach.
A one z tych ziaren czynią witraże.
Po witrażach pełzie chłód oddechu.
A oddech z witraży — czyni oazę.
Południe wiąże w stogach
słonie o uszach z porcelany
i antylopy — o bielonych rogach —
i ciska na piach.
A one z tych ziaren czynią witraże.
Po witrażach pełzie chłód oddechu.
A oddech — z witraży czyni oazę.
@Posem - dzięki -
Przez Andrzej P. Zajączkowski, w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory