Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mag Kulas, jak to miał w zwyczaju, po zjedzeniu wszystkiego co było do zjedzenia zapadł w drzemkę. Z głową spuszczoną na piersi sapał i pogwizdywał, nosem wypuszczał kolorowe bańki, w których odbijały się jego sny.

Pansy tylko czekał na ten stały punkt Kulasowych odwiedzin. Złapał Minnstrelle za rękę i pociągnął za sobą. Biegli w stronę jeziora, a leśne zwierzęta uciekały przed białą sukienką myśląc, że to księżycowa zmora mknie pędem przez las. Razem z przydrożnymi drzewami zanurzali się w rozgrzanej czerwcowej nocy, w zapachu ziół, w szelestach nieznanych stworzeń. Jezioro czekało na nich cierpliwie unosząc nad tonią księżycowe światło, falowało w takt pieśni samotnej południcy, która nie mogła zasnąć - tak się objadła omletami z paproci.

Stanęli nad brzegiem jeziora. Opodal, ukryta w tataraku, majaczyła chata utopca Henryka. Do pomostu przycumowana była jego łódź. Utopiec Henryk nie cierpiał wody, dlatego wolał po jeziorze pływać łodzią.

- Idź Minku - popchnął ją w stronę chatki z tataraku - zapytaj Henryka czy możemy pożyczyć łódkę.

 

Minstrella kucnęła przed wejściem do chatki, czując, jak wilgotny piasek ziębi jej stopy. Dopiero teraz zauważyła, że pogubiła ciżemki, biegnąc przez las.

 

- Henryś?- zajrzała do środka.- Możemy popływać twoją łódką?

- Tak, ale uważajcie na tę okropną, zimną wodę - zaszczękał zębami utopiec z głębi mrocznej chatynki, pokrytej tatarakową strzechą - Jeśli się dostanie do środka łódki, będziecie zgubieni!

 

Henryk cierpiał na aquafobię, rzadka odmianę paranoi fantastycznej. Minstrella zostawiła mu kilka ciasteczek mandragorowych na progu, na szczęście zdążyła je chwycić, nim szaleństwo Pansy'ego pociągnęło ją w leśne ostępy.

 

- Możemy płynąć, Pansiu!

 

Łódka zachybotała lekko, gdy elfka weszła do niej. Pansy już siedział w środku i trzymał wiosło. Księżyc wysunął ciekawski nos zza chmury i przyglądał się srebrnym okiem jak odbijają od brzegu. Tatarak pachniał niczym ogrody wszystkich Semiramid świata, noc nawoływała ich tajemniczym głosem.

Minstrella z westchnieniem ulgi wyciągnęła długie nogi i wydobyła z kieszonki sukienki srebrny grzebień. Powoli, jakby był to przedziwny rytuał, zaczęła rozczesywać swoje długie, ciemnobrązowe włosy. Raz po razie migotliwy grzebień przesuwał się w górę i w dół, księżyc zaczął wplatać w świetliste pasma włosów elfki migotliwe runy, a wiosło zanurzało się w ciemną toń głębiej... i głębiej…

 

W zupełnej ciszy sunęli szafirową taflą między łachami wodnych lilii, i kiedy Minstrella skończyła czesać włosy, łódka zatrzymała się delikatnie i cichutko. Od strony chatki Henryka zaczęły dobiegać tony skrzypiec. Minstrella obróciła się do Pansy'ego i położyła palec na usta.

Księżyc słysząc dźwięk skrzypiec nabrał koloru starego złota. Ciężko byłoby nazwać go srebrnym globem, był raczej lampą Alladyna. Pansy poczuł jak ogarnia go spokój i tęsknota za słowami najdelikatniejszymi. Palec Minstrelli na jego ustach był słodki niczym cukierek z kolifiantów.

Noc pachniała lasem i spokojnymi zatokami. Łódź unosiła ich nad wodą, nad powalonymi pniami, które obrosły dzikim bluszczem i mchem. Płynęli w milczeniu, by dotrzeć do serca jeziora.

 

Pansy zauważył, że coś błyszczy na dnie. Nie namyślając się długo dal nurka i popłynął wśród ramion wodorostów. Na dnie leżała spinka Minstrelli, a tuż obok niczym srebrne muszle leżały księżycowe runy.

Kiedy wypłynął na powierzchnię, zza czarnej linii lasu wypełzły fantastyczne stwory, otoczyły łódź kołem i trzymając się za upiorne macki, oraz przylgi, wtórowały skrzypcom Henryka, nucąc Um Mitternacht. Pansy ociekając wodą wpatrywał się z zachwytem w przyjaciółkę.

- Minku znalazłem twoją spinkę, ale wiesz pomyślałem, że Jezioro Jodłowe bez niej nie byłoby tak piękne i zostawiłem tam gdzie leżała.

 

Nachyliła się ku niemu, księżyc migotał na jej ciemnych włosach i wtedy Pansy podał jej wodną lilię, którą wsunęła za ucho. Nie zwracała uwagi na stwory, posplatała tylko trochę zaklęć ochronnych, by nie próbowały im się wpakować do łodzi. Jeszcze im stworów brakowało… wystarczy, że mają ghula w drewutni.

- Pansiu - pocałowała go w czoło, łódka zakołysała się lekko. - Jak już jesteś mokry, to doholuj łódkę dalej - rzuciła mu sznur cumowniczy, a sama usiadła na ławeczce, końce palców zanurzając w wodzie. Fale łaskotały je przyjemnie i było jej tak dobrze na sercu, jak dzieciom w wigilijny poranek. Lilia za uchem pachniała oszałamiająco, wilgoć szła od jeziora, a księżyc jak złota lampa kołysał się nad czubami jodeł.

 

- To dobrze, że nie brałeś spinki - wyznała, gdy błyszcząca jak mokre złoto głowa Pansy'ego wyłoniła się obok niej z jeziora. - Dałam ją kiedyś w prezencie takiemu miłemu trytonowi, byłoby mu smutno.

 

Dotknęła opuszkami palców policzka hobbita , który już po tym popłynął dalej, po czym objęła ramionami kolana, opierając na nich głowę w oczarowaniu.

Stwory płynęły za łódką, patrząc na nią błagalnie.

 

- No dobrze, już dobrze - zgodziła się w końcu z westchnieniem.- Możecie troszkę pomóc Pansy'emu.

 

Macki, płetwy i przylgi popchnęły łódkę do przodu. Minstrella zaczęła śpiewać.

 

 

tekst: Minstrella i ja (Pansy)

grafika: Minstrella

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Proszalny (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Proszalny

 

To jest naprawdę urocza, nastrojowa opowieść.

Utopiec z aquafobią, ghul w drewutni, stwory nucące "Um Mitternacht" - wiarygodny świat fantasy. Piękna jest relacja Pansy i Minstrella - pocałunek w czoło, lilia za uchem, historia ze spinką - to są gesty, nie deklaracje.

Tekst ma własną magię.

Opublikowano

@LessLove

 

Proza to życie, a życie jest poezją. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa. Doceniam ich wartość.

 

@Berenika97

 

Relacja była wynikiem fascynacji. Nie wiem jak Minn, ale Pansy był nią oczarowany. Lubił jej śpiew, a kiedy wchodziła do karczmy, wszystkie spojrzenia skierowane były na nią . Chciał dla niej być lepszym hobbitem, poukładać niedbałość, którą nosił w sercu. Ona była elfką. Dziękuję Bereniko. Księżyc dziś taki jasny...

 

 

 

Opublikowano

@Proszalny Śliczne, perfekcyjne, uwodzicielskie... Tak można i trzeba :-) korzystać z poetyckości języka i wizji w prozie.

Masz niezwykle uzdolnioną Żonę, byłem na Jej stronie. Talent plastyczny i literacki wysokiej próby. Twojemu także nic nie można ująć... W takim razie, z trójką Skarbów, oboje umiecie gotować :-)   Serdecznie Pozdrawiam czarodziejską Minstrellę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Mela, wyrodna Wando, rywalem?
    • ,, Pokładam nadzieję w Panu ,  ufam Jego słowu ,, Ps. 130 , 5    Ty jesteś Panie drogą    często wędruję  wśród chwastów  czasami nim wyrastam    a Ty  Ty sprawiasz  że staję się  ponownie kwiatem  na pięknej łące  gdy zdołam  Cię dostrzec    zawsze Jesteś blisko  gotowy poprowadzić  podajesz nie tylko rękę  Jesteś Światłem    Jezu ufam Tobie    8.2026 andrew  Niedziela, dzień Pański  
    • Czy gdybym napisał wszystkie słowa świata tysiąc razy kocham czterykroć przepraszam czy choć literkę jeszcze byś pokochała w alfabecie nie po kolei uczucia   alfa roześmiana w miłości omedze płaczące kropki w połowie zdania litery w środku są najpiękniejsze marzeniom już się nie kłaniam   palę myślniki wyrzucam przecinki w połowie tchu pytaniem krzyczę czy gdyby alfabet nie miał logiki miałoby sens jednej litery życie?
    • @Berenika97 super! uwielbiam takie klimaty!!! Sam mam ich sporo w swoim życiu ;)
    • "Ewolucja wygodnictwa"   Ucieczka z epoki spania pod chmurą, od chłodu, od deszczu, od gniewu natury — oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet wpycha nas w asfalt i martwe mury.   Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem, zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu, wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję, a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.   Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe, choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów, to myślą pokonał przeszkody surowe i zaczął budować swój świat ze swych czarów.   Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów, bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego, tworzyli legendy, bogów i potwory — z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.   A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem, za życiem prostszym, bez blasku przepychu, za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem, odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.   Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment, na spacer, na oddech, od miasta uciekać. Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie, to własne mieszkanie najmilej nas czeka.   Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści, niech snują swe sieci z dala od domu. Much nie kochamy, choć przecież są po coś — lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?   Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty, zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru — to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie, a potem pragniemy wrócić do domu.   Bo człowiek zwyciężył surowość natury, lecz w sercu zachował pradawne marzenie: by choć przez godzinę poczuć się dzikim, a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.   Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...