Stawiły się wskutek wezwania
na jedną godzinę
z okładem.
Ze stateczną żoną kuczera —
ta, której mężem był
imć stangret.
Pani Kuczerowa, w domyśle —
małżonka wozaka — dostawcy.
Forszpana, wiadomo zaś, widzą
wieczorem w liberii przy pracy.
Jak sprostać, obydwie pogodzić,
gdy obiad uwarzyć im trzeba?
Szychty wciąż o innych dlań porach,
a po nich furmanią i nieraz.
Połączyła je okoliczność,
mimo tychże
tu oboczności —
nasamprzód dla koników owies,
a łatwiej dwu coś ubić z ceny.
Pani kuczerowa
— z okładem,
a żona stangreta
— przed piątą.
A wieczór potoczył się dalej,
po kocich łbach stukał i kląskał.
********************************************
* Wio, koniku, a jak się postarasz
Na kolację zajedziemy akurat
Tobie owsa nasypiemy zaraz
A ja z miski smaczną zupę będę jadł
Julian Sztatler - Wio koniku
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/julian-sztatler/wio-koniku