Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie —
na rozkołysanym pokładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptak —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie —
na rozkołysanym pokładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptak —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptak —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
-------
Coś jak parafraza starszego wiersza o tym samym tytule.
Z zasady to rzęsami nie trzepię, ale to Ty powinieneś coś mówić, a ja bedę obserwować co w tym czasie robisz z rękoma, jak ustawiasz stopy i czy zapinasz marynarkę ...:)