Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie —
na rozkołysanym pokładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptaka —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie —
na rozkołysanym pokładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptaka —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie —
na rozkołysanym pokładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptak —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
Osiąść —
tak jak osiada słońce,
gdy swe cienie kładzie.
Oddychać solą,
aż zaszumi: "Znam ciebie..."
Przejrzyście ściągnąć ptak —
znieruchomiał
na mosiężnym niebie...
-------
Coś jak parafraza starszego wiersza o tym samym tytule.
Przez Andrzej P. Zajączkowski, w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory