Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał
opatulone w futra.
Przyjaciel, co zegarek miał,
odwrócił się do słońca
i mówiąc z nim — "malachitowe jutra?" —
kostkami dłoni wiatr odtrącał.
Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał
opatulone w futra.
Przyjaciel, co zegarek miał,
odwrócił się do słońca
i mówiąc z nim — "malachitowe jutra?" —
kostkami dłoni wiatr odtrącał.
Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał
opatulone w futra.
Przyjaciel, co zegarek miał,
odwrócił się do słońca
i mówiąc z nim — "malachitowe jutra?" —
kostkami dłoni wiatr odtrącał.
Na czarnym tle lasu: krzyżyki chudych ciał
opatulone w biel futra.
Przyjaciel, co zegarek miał,
odwrócił się do słońca
i mówiąc z nim — "...malachitowe jutra...? —
kostkami dłoni wiatr odtrącał.
@Waldemar_Talar_Talar Waldemarze,
Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
A to taka prawda, jak ta, że wesz kaszle.
No ale wierszem można kłamać, też to robię.
Bo wiesz, trzeba tak napisać wiersz, żeby w wiersz uwierzyli ci, którzy czytają :)
Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)Przez Andrzej P. Zajączkowski, w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory