Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedy ludzie zaczynają brzmieć jak echo ścian,
odkładam ich głosy na parapet — jak klucze.
Wychodzę tyłem, żeby nic mnie nie zatrzymało,
i skręcam w ścieżkę, której nie ma na mapach.

 

Tam dom nie stoi — tylko się powtarza:
wierzba pochyla się zawsze w tę samą stronę,
jakby ktoś ją kiedyś poprawił ręką
i zapomniał odsunąć.

 

Ptak nie szuka — on wie.
Rozgarnia trawę krótkimi ruchami głowy,
jak ktoś, kto wraca do zdania
przerwanego w dzieciństwie.

 

Nad stawem mgła nie zasłania —
ona odkłada rzeczy na później.
Brzeg, woda, moje dłonie
są tylko wersją roboczą.

 

Idę i uczę się ciężaru od początku:
jak stopa przyjmuje ziemię,
jak ziemia oddaje ją z powrotem
bez żadnej obietnicy.

 

Cienie nie są już od światła —
mają własne źródło.
Rysuję nimi twarze, których nie spotkałem,
ale pamiętam ich zmarszczki.

 

I tylko tutaj wszystko zgadza się do końca:
że nic nie trzeba finalizować
że można zostać w połowie ruchu
i to wystarczy.

Opublikowano

Witaj - skręcam w ścieżkę, której nie ma na mapach. - podoba mi się bardzo

            owa ścieżka - owy parapet też - fajny wiersz - zaciekawił - 

                                                                                                               Pzdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...