Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
vioara stelelor

vioara stelelor

@Alicja_Wysocka @Migrena

 

Ja się trochę wtrącę.

W obronie tego, aby każdy człowiek w miłości mógł być sobą.

Bo nie może być tak, że tylko odczucia jednej osoby się liczą, a druga ma się wciąż dostosowywać i gasnąć.

Nikt nie ma wpływu na intensywność i temperaturę przeżywania, na temperament.

Nakrywanie pokrywką doprowadzi do nagromadzenia i jeszcze większej erupcji.

Albo będzie to wybuch do wewnątrz i zniszczy tylko jedną osobę, albo na zewnątrz, i porani oboje.

 

Tak samo, jak

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

Dla kogoś wrażliwszego, ostrożniejszego, może to być przytłaczające,

 

tak samo dla kogoś żarliwego, jak peel w tym wierszu, przytłaczająca musi być ciągła konieczność kontroli i tłumienia czegoś, co jest jego immanentną cechą, jak określony smak i zapach dla danego gatunku owocu.

 

Oboje wówczas się duszą.

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

prawdziwa obecność oznacza reagowanie na to, co druga osoba faktycznie czuje, a nie na to co Ty.

 

Ale to działa zawsze w obie strony.

 

Czy da się znaleźć aurea mediocritas?

Z punktu widzenia jednej osoby - może mniej lęku, więcej zaufania i ciekawości, otwartości na doznania, których wcześniej nie doświadczała.

Z punktu widzenia drugiej - może coś jak supermiłość (super - w podobnym znaczeniu jak we freudowskiej koncepcji superego), która pozwoli na świadome samoograniczenie i odnajdzie w tym poświęceniu źródło równie mocnych emocji, albo poszuka sobie surogatów (choćby poezja), jednocześnie nie odczuwając upokorzenia.

I jedno, i drugie, musiałoby się wykazać wyjątkową odwagą i siłą, by dopuścić myśl o częściowym przesunięciu swoich granic, w jedną lub w drugą stronę, aż osiągną optimum.

 

Paradoksalnie, ustępuje tu nie słabszy, lecz mocniejszy emocjonalnie.

 

Zawsze pojawia się pytanie, czy warto i co na to moje ego -  i o to rozbija się dynamika relacji.

vioara stelelor

vioara stelelor

@Alicja_Wysocka @Migrena

 

Ja się trochę wtrącę.

W obronie tego, aby każdy człowiek w miłości mógł być sobą.

Bo nie może być tak, że tylko odczucia jednej osoby się liczą, a druga ma się wciąż dostosowywać i gasnąć.

Nikt nie ma wpływu na intensywność i temperaturę przeżywania, na temperament.

Nakrywanie pokrywką doprowadzi do nagromadzenia i jeszcze większej erupcji.

Tak samo, jak

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

Dla kogoś wrażliwszego, ostrożniejszego, może to być przytłaczające,

 

tak samo dla kogoś żarliwego, jak peel w tym wierszu, przytłaczająca musi być ciągła konieczność kontroli i tłumienia czegoś, co jest jego immanentną częścią, jak określony smak i zapach dla owocu.

 

Oboje wówczas się duszą.

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

prawdziwa obecność oznacza reagowanie na to, co druga osoba faktycznie czuje, a nie na to co Ty.

 

Ale to działa zawsze w obie strony.

 

Czy da się znaleźć aurea mediocritas?

Z punktu widzenia jednej osoby - może mniej lęku, więcej zaufania i ciekawości, otwartości na doznania, których wcześniej nie doświadczała

Z punktu widzenia drugiej - może coś jak supermiłość (super - w podobnym znaczeniu jak we freudowskiej koncepcji superego), która pozwoli na świadome samoograniczenie i odnajdzie w tym poświęceniu źródło równie mocnych emocji, albo poszuka sobie surogatów, jednocześnie nie odczuwając upokorzenia.

I jedno, i drugie, musiałoby się wykazać wyjątkową odwagą i siłą, by dopuścić myśl o przesunięciu swoich granic, w jedną lub w drugą stronę, aż osiągną optimum.

 

Paradoksalnie, ustępuje tu nie słabszy, lecz mocniejszy emocjonalnie.

 

Zawsze pojawia się pytanie, czy warto i co na to moje ego -  i o to rozbija się dynamika relacji.

vioara stelelor

vioara stelelor

@Alicja_Wysocka @Migrena

 

Ja się trochę wtrącę.

W obronie tego, aby każdy człowiek w miłości mógł być sobą.

Bo nie może być tak, że tylko odczucia jednej osoby się liczą, a druga ma się wciąż dostosowywać i gasnąć.

Nikt nie ma wpływu na intensywność i temperaturę przeżywania, na temperament.

Nakrywanie pokrywką doprowadzi do nagromadzenia i jeszcze większej erupcji.

Tak samo, jak

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

Dla kogoś wrażliwszego, ostrożniejszego, może to być przytłaczające,

 

tak samo dla kogoś żarliwego, jak peel w tym wierszu, przytłaczająca musi być ciągła konieczność kontroli i tłumienia czegoś, co jest jego immanentną częścią, jak określony smak i zapach dla owocu.

 

Oboje wówczas się duszą.

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

prawdziwa obecność oznacza reagowanie na to, co druga osoba faktycznie czuje, a nie na to co Ty.

 

Ale to działa zawsze w obie strony.

 

Czy da się znaleźć aurea mediocritas?

Z punktu widzenia jednej osoby - może mniej lęku, więcej zaufania i ciekawości, otwartości na doznania, których wcześniej nie doświadczała

Z punktu widzenia drugiej - może coś jak supermiłość (super - w podobnym znaczeniu jak we freudowskiej koncepcji superego), która pozwoli na świadome samoograniczenie i odnajdzie w tym poświęceniu źródło równie mocnych emocji, albo poszuka sobie surogatów, jednocześnie nie odczuwając upokorzenia.

I jedno, i drugie, musiałoby się wykazać wyjątkową odwagą i siłą, by dopuścić myśl o przesunięciu swoich granic, w jedną lub w drugą stronę, aż osiągną optimum.

 

Paradoksalnie, ustępuje tu nie słabszy, lecz mocniejszy emocjonalnie.

 

Zawsze pojawia się pytanie, czy warto i co na to moje ego -  i o to rozbija się dynamika relacji.

vioara stelelor

vioara stelelor

@Alicja_Wysocka @Migrena

 

Ja się trochę wtrącę.

W obronie tego, aby każdy człowiek w miłości mógł być sobą.

Bo nie może być tak, że tylko odczucia jednej osoby się liczą, a druga ma się wciąż dostosowywać i gasnąć.

Nikt nie ma wpływu na intensywność i temperaturę przeżywania, na temperament.

Nakrywanie pokrywką doprowadzi do nagromadzenia i jeszcze większej erupcji.

Tak samo, jak

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

Dla kogoś wrażliwszego, ostrożniejszego, może to być przytłaczające,

 

tak samo dla kogoś żarliwego, jak peel w tym wierszu, przytłaczająca musi być ciągła konieczność kontroli i tłumienia czegoś, co jest jego immanentną częścią, jak określony smak i zapach dla owocu.

 

Oboje wówczas się duszą.

 

7 godzin temu, Alicja_Wysocka napisał(a):

prawdziwa obecność oznacza reagowanie na to, co druga osoba faktycznie czuje, a nie na to co Ty.

 

Ale to działa zawsze w obie strony.

 

Czy da się znaleźć aurea mediocritas?

Z punktu widzenia jednej osoby - może mniej lęku, więcej zaufania i ciekawości, otwartości na doznania, których wcześniej nie doświadczała

Z punktu widzenia drugiej - może coś jak supermiłość (super - w podobnym znaczeniu jak we freudowskiej koncepcji superego), która pozwoli na świadome samoograniczenie i odnajdzie w tym poświęceniu źródło równie mocnych emocji, albo poszuka sobie surogatów, jednocześnie nie odczuwając upokorzenia.

I jedno, i drugie, musiałoby się wykazać wyjątkową odwagą i siłą, by dopuścić myśl o przesunięciu swoich granic, w jedną lub w drugą stronę, aż osiągną optimum.

 

Zawsze pojawia się pytanie, czy warto i co na to moje ego -  i o to rozbija się dynamika relacji.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...