Głosem w kadzidle rozlanym,
złotym wiatrem złoty mróz.
Szumem serca, które trwale
wyczekuje drżących ptasich słów.
Kiedyś zwiędnie, poszybuje
pięknych liści szary blask.
Pójdę z tobą, pójdę szeptem
a w oddali trzepot gwiazd.
Głosem w kadzidle rozlanym,
złotym wiatrem złoty mróz.
Szumem serca, które trwale
wyczekuje drżących ptasich słów.
Kiedyś zwiędnie, poszybuje
pięknych liści szary blask.
Pójdę z tobą, pójdę szeptem
a w oddali trzepot gwiazd.
Głosem w kadzidle rozlanym
złotym wiatrem złoty mróz
szumem serca które trwale
wyczekuje drżących ptasich słów.
Kiedyś zwiędnie poszybuje
pięknych liści szary blask
pójdę z tobą
pójdę szeptem
a w oddali trzepot gwiazd.
Czasem wybieram się w podróż
do głębin
nieśmiertelności
i zauważam nie swoje myśli
próbujące wycisnąć
mgłę
z moich kolan
innym razem jestem na moście
i widzę w wodzie
kolosalne drzwi
połączone okiem
i demonami walczącymi o myśl
każdy wybór
traktuję chłodem
bo nie wiem
czy kiedyś nie powiem
że mogę, choć wcale nie powinienem.