Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

                  Helena

 

 

Była jedyną Babcią jaką miałam i niechby 
wszystkie takie były... wyciszona, troskliwa, 
pomocna i zawsze z uśmiechem. Życie 
darowało jej nie tylko róże. Kolce kaleczyły 
bose stopy, a butem, gdy trzeba było, mógł 
tupnąć tylko dziadek. Sześcioro dzieci 
i potrzeby utkane w marzeniach, a świat... 
jedna wojna zwichrzyła wczesną młodość, 
druga pogrzebała męża i dzieci sąsiadów.
O zmierzchu ciche modlitwy kołysały strach.
Obrazki jakich wiele w tamtym czasie, a jednak...
gdy ją wspominam, oczy stają się mokre.

 

Lubiłam aurę jej chatki. Pamiętam dwa kotki, 
których nie pozwoliła utopić, kulawego psa 
i motyle na ganku. Słuchałam... jak uciekali 
przed złem, które poturbowało już skromny 
ład i porządek. Gdy, jako mała dziewczynka,
wchodziłam z Mamą, jej skrzące spojrzenie 
szeptało za każdym razem - od rana czułam, 
że będziecie, swędziała mnie prawa dłoń
Wtedy, jedno mnie dziwiło i któregoś dnia 
po prostu zapytałam... Babciu, a po co ci ten 
szósty palec.. zaśmiała się i... dodała 
- zapamiętaj... wszystko jest po coś i nic 
nie dzieje się tak całkiem przypadkowo. 

 

Pamiętam do dzisiaj i mam nadzieję, 
że dzieci także zapamiętają te słowa.

 

 

 marzec, 2026

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey   Czytam to jak obraz Chagalla - rzeczy unoszą się, przemieniają, nie trzymają się logiki. Pokrzywa staje się klejnotem, oczy wysyłają ptaki. "Ja mówię" - i świat się zmienia. Słowo jako akt kreacji. Magia języka.
    • @Myszolak   To jest wiersz naszych czasów - miłość zaczyna się nie na balkonie, nie w kawiarni, ale przy paczkomacie. "Oczy otworzyła się skrytka" - jakby technologia mrugała do nas. Czytam to jako miniaturę o przejściu. Nowe spojrzenie ("oczy niebieskie, ale inne") wymazuje stare. "Złapałam się za głowę" - moment zdumienia- jak szybko można przestawić serce? Karton wyrzucony, stary ty wyrzucony. "To nie koniec świata" - ale czyj? Tamtego? Tego nowego? :)
    • Wiosna - to się nie zmienia Zielony świergot Na nagiej ziemi Oddychającej jak jej nastoletnia pierś W białej sukience Na fotografii   Nic się nie zmienia   Alarm przeciwlotniczy   Rakiety rysują tory historii Spada deszcz ognia Na złote kopuły   Ptaki rajskie wracają Do wzgardzonego gniazda Z patyków i przaśnego tlenu   Drony zataczają koło Nad cmentarzami   Gdzieś przełamanie   Gdzieś zastój   Na mapie   Gdzieś wiosna   Zmienia smak kawy  
    • @vioara stelelor „Chcę być dla ciebie czystą łagodnością” To deklaracja. Nie opisuje siebie takim, jaki peel – tylko takim, jakim chciałby być. I to jest bardzo ludzkie. Burza jest gwałtowna, niemal erotyczna w obrazie „zrywania sukni”. Jakby mówi: nie chcę być tym, co rani i przeraża. Tutaj już brzmi jak spowiedź człowieka, który wie, że bywa gwałtowny emocjonalnie.   Moja droga, wiesz co? Poeci prawie zawsze tak robią. Piszą nie o tym, jacy są. Piszą o tym, kim próbują się stać. Jeśli to prawda, to ja Ci życzę, żeby peel z wiersza - stał się takim, a nie tylko chciał. Serdeczności :)
    • @hollow man   Wiersz to gęsty, duszny utwór z silnymi obrazami zmysłowymi. Wiersz buduje atmosferę, w której podmiot liryczny jest całkowicie bierny, wręcz uprzedmiotowiony. To sugeruje sytuację graniczną, np. pobyt w szpitalu, proces terapeutyczny lub rytuał, który jest tyleż zbawienny, co bolesny. Kontrast między "rozlaniem płomieni" a "suchymi dłońmi" i "matową rzeką" jest uderzający. Ogień - symbolizuje cierpienie, wstyd lub chorobę, która stała się fizyczna. Woda - próba ugaszenia tego pożaru, ale jest raczej mętnym procesem oczyszczenia. Fraza "złożony zgodnie z kierunkiem włókien" upodabnia człowieka do kawałka drewna lub tkaniny. To sugeruje, że podmiot próbuje się dostosować, przestać stawiać opór. "Powoli oddaję bezdech" - to świetna gra słów - podmiot pozbywa się tego, co go dusiło. To moment kapitulacji, która przynosi ulgę, ale jest to ulga wycieńczająca.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...