Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

banalny dla aniat

 

Więc apsik, apsik potem spokój.

Niechaj kichaczka idzie sobie,

bo dzień jak z bajki mam na oku

i szybko zadbam o swe zdrowie.

 

A tak naprawdę - zdrowie ducha,

który gdzieś utkwił w moim ciele.

Kiedy on zdrowy, ciałem rusza,

a pomysłami mózg zaścieli.

 

Od razu każe kochać siebie

i razem z sobą wszystkich ludzi.

Mam być łagodnym zimą w lecie

i dobrym słowem wszystkim służyć.

 

Nawet tej wrednej Kiełbasińskiej,

Która dla wszystkich jest jak zadra;

w mig szpilę wsadzi, zło przyniesie.

Ja jeszcze takiej mam przebaczać?

 

Następnie mam pójść do Canossy, 

na tym poprzestać i nic nie knuć!

Świat niech się stanie przeuroczy.

Niech nikt nie waży się go zepsuć!

 

 

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

 

Bardzo trafna i pełna humoru lekcja codziennego stoicyzmu. Podoba mi się, jak lekko przechodzisz od zwykłego kataru do głębokich dylematów moralnych. Postać pani Kiełbasińskiej nadaje całości świetnej autentyczności - bo kochać "ludzkość" w ogóle jest łatwo, ale wybaczyć komuś, kto nam regularnie "wsadza szpilę", to już prawdziwe wyzwanie. Puenta o "pójściu do Canossy" to świetne przypomnienie, że czasem warto schować dumę do kieszeni dla własnego spokoju ducha. Świetny, optymistyczny tekst!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...