Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

@Berenika97

W dniu 4.03.2026 o 12:58, Berenika97 napisał(a):

@UtratabezStraty

 

 Świetna refleksja - "Ja nie mogę dać Agnieszce wszystkiego, bo jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu" - to dojrzałe uznanie ograniczeń i akceptacja partnera.

 

Myślę, że to coś więcej, niż akceptacja partnera, to fascynacja albo wręcz idealizowanie swojej małżonki. Myślę, że wypowiedź Marka, że " jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu", dobitnie o tym świadczy. Czy oznacza to akceptację Agnieszki taką, jaka ona jest? Myślę, że nie do końca. Według mnie Marek myśli w pewnym sensie, jak zdobywca. Żeni się z dziewczyną o silnej osobowości, wierząc jednocześnie, że jego małżonka dojdzie w pewnym momencie do takiego punktu, kiedy on w jej życiu będzie miał coś do powiedzenia albo będzie miał wręcz obowiązek poprowadzić ją silną ręką. Myślę, że Marek weźmie sobie do serca to co mówi pani naczelnik, czyli, że ma uważać na żonę, kiedy ta będzie na przepustce. Myślę zresztą, że za niedługo sama zobaczysz, jak to będzie...

@Berenika97

W dniu 4.03.2026 o 12:58, Berenika97 napisał(a):

@UtratabezStraty

 

 Świetna refleksja - "Ja nie mogę dać Agnieszce wszystkiego, bo jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu" - to dojrzałe uznanie ograniczeń i akceptacja partnera.

 

Myślę, że to coś więcej, niż akceptacja partnera, to fascynacja albo wręcz idealizowanie swojej małżonki. Myślę, że wypowiedź Marka, że " jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu", dobitnie o tym świadczy. Czy oznacza to akceptację Agnieszki taką, jaka ona jest? Myślę, że nie do końca. Według mnie Marek myśli w pewnym sensie, jak zdobywca. Żeni się z dziewczyną o silnej osobowości, wierząc jednocześnie, że jego małżonka dojdzie w w pewnym momencie do takiego punktu, kiedy on w jej życiu będzie miał coś do powiedzenia albo będzie miał wręcz obowiązek poprowadzić ją silną ręką. Myślę, że Marek weźmie sobie do serca to co mówi pani naczelnik, czyli, że ma uważać na żonę, kiedy ta będzie na przepustce. Myślę zresztą, że za niedługo sama zobaczysz, jak to będzie...

@Berenika97

W dniu 4.03.2026 o 12:58, Berenika97 napisał(a):

@UtratabezStraty

 

 Świetna refleksja - "Ja nie mogę dać Agnieszce wszystkiego, bo jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu" - to dojrzałe uznanie ograniczeń i akceptacja partnera.

 

Myślę, że to coś więcej, niż akceptacja partnera, to fascynacja albo wręcz idealizowanie swojej małżonki. Myślę, że wypowiedź Marka, że " jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu", dobitnie o tym świadczy. Czy oznacza to akceptację Agnieszki taką, jaka ona jest? Myślę, że nie do końca. Według mnie Marek myśli w pewnym sensie, jak zdobywca. Żeni się z dziewczyną o silnej osobowości, wierząc jednocześnie, że jego małżonka dojdzie w w pewnym momencie do takiego punktu, kiedy on w jej życiu będzie miał coś do powiedzenia albo będzie miał wręcz obowiązek poprowadzić ją silną ręką. Myślę, że Marek weźmie sobie do serca to c mówi pani naczelnik, czyli, że ma uważać na żonę, kiedy ta będzie na przepustce. Myślę zresztą, że za niedługo sama zobaczysz, jak to będzie...



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...