czasem wygląda jak coś,
co zgubiłeś,
a potem znalazłeś
i nawet nie wiedziałeś,
że za tym tęskniłeś.
Poznasz je,
bo przez chwilę
niczego więcej nie potrzebujesz.
To nie jest blask złota
ani krzyk radości,
raczej cisza, która siada obok
i zostaje na noc.
To ukryty brak,
który nagle się odnajduje.
Jest jak wiatr,
którego nie da się zatrzymać
- ale można tańczyć,
dopóki wieje.
Jak powrót do domu,
którego adresu nie znałeś,
bezpieczny port po sztormie.