Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oparzyłem sobie palce 
Wielkim ostrym podmuchem 
Kluczę wśród wyrazów, pustelnik 
Piszę zdania jakie sam chciałbym przeczytać 
Odnośnie snu, to od dłuższego czasu śpię sporo 

Czekam aż presja na wyjście urośnie 

 

 

Każda chwila to celebracja 
Taniec z trwogą 
Z lękiem przed utratą 
Każdą chwilę starannie przeżywam 
Poznaję siebie 

 

Niezwykłość w zwykłym leżeniu 
Chcę znaleźć jak najwięcej szczelin 
Dla światła, dla przyjemności, dla sensu 

Mam wielkie szczęście 
Mieszka we mnie Bóg 
Wiem to
I dlatego każda chwila jest taka ważna 
Jest dużo większa ode mnie 

 

Każdy tranzyt planetarny widocznie nasyca energią fragmenty 
I to jest mniej lub bardziej odczuwalne 
Żyję mocno sfragmentaryzowany przez kosmos 
Dotykam czule punktu Neptuna 
Który otula moją codzienność pełną napięć

Z tego Jowisza w 3 domu mam wyrazy i biegłość słowną
Może tutaj odnajduję duchowość 

 

Otoczony przecież przez miłującą Obecność
Zauważam lęk 
Aż do punktu ekscytacji 
Tylko tak daję się porwać emocji 
Daję na wstrzymanie aby to napięcie urosło 
Tak napinam łuk 

Ja, czyli kto?

 

Kim jestem wobec zdań powyższych?
Przemów duchu 

Związany z faktami takimi jak herbata 
Okazja na spotkanie z przyjacielem 
Potencjał wyjścia do lasu 
Frustracja z braku osiągnięć 
Trudno przeżywana niedoskonałość 
Doskonałość obrażona przez niedopatrzenie 
Błędną definicję, zgodną z tym co wszyscy inni wymyślili i powiedzieli 

 

Dlatego, moje małe ja 
Dziękuj za samotność 

A jednak 
Jestem, który jestem
Nawet gdy bierze obrzydzenie 
Wstyd przed zaproszeniem drugi raz
Przesada

 

Koleżanka pojechała do szpitala 
A była dziewczyna już jest obojętna 
Właśnie się zorientowałem że obie są w znaku Skorpiona 

 

Powinienem się cieszyć, że siedzę w domu 
Jednak ta chwila jest trochę posępna 
Bo nie ma już tego przyjaciela 
Co kiedyś 

 

Są co prawda inne osiągnięcia 
Moja uczennica powiększyła sobie usta 
Chciałem powiedzieć, że przecież naturalne były dobre, po co Ci to 
Ale w sumie 
Ostatnio nawet oglądałem do końca reklamy na You Tube 
Chcę przez to powiedzieć że rozumiem zjawiska 
Po prostu słucham a nawet podziwiam 

 

Każdy ma coś 

Kolega popchnął swoją babcię 
Powód był niebywały 
Powstrzymałem się od komentarzy 
Mi się też zdarzy od czasu do czasu lub w przyszłości 
Niezależnie od duchowości 
Niezależnie od marzeń 
Popchnąć, zgwałcić, upaść, zawieść 

 

Rozumiem 
Przyjmuję 

 

Poprawiam swój charakter w ciemności 
Dlatego nie chcę przyjmować LSD
Mam za to słabość do Mefedronu i wciągania kresek ze stołu 
Boże, jakie to piękne 
Skusiłeś mnie na to abym nie był aż tak mentalny 
Potem sobie pomyślałem że to przecież element Metalu, władza 
A więc to tak...

 

W jaki sposób ta trzeźwość delikatna ma przebić ten metal?
Jak spowrotem uzyskać władzę?

 

Alice in Chains - Would 
Tool - Stinkfist 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...